Jak popełnić samobójstwo szybko i bezboleśnie – podsumowanie

Rok temu napisałam tekst, przyłączając się do akcji znanego blogera “Stóp samobójstwom!”. Od tamtej pory na mojego bloga trafiło blisko 30 osób wpisując w wyszukiwarkę internetową słowo “samobójstwo” w różnych kompilacjach. Według niektórych, nie jest źle. Według mnie – o 30 za dużo.

Chcę popełnić samobójstwo.
Jak popełnić samobójstwo?
Jak ze sobą szybko skończyć?
Jak popełnić samobójstwo szybko i bezboleśnie?
I inne

Nie będę mówić o zatrważających statystykach, czy o tym, jak mnie to szokuje. Wszystko to słyszeliśmy wcześniej. Szczerze? Wcale mnie to nie szokuje.  Po prostu rozumiem. Sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Widząc innego młodego dorosłego ze szramami na nadgarstkach, ramionach, nogach, czy innych częściach ciała nie oceniam, bo wiem, jak to jest chcieć zniknąć z tego świata.

Mówi się, “gówniarzeria ma za dużo w dupie, za dużo czasu i internetów, to im odwala”, lub też po prostu, że jeśli nie ma wojny, komunizmu, władzy wtrącającej do więzienia za złe spojrzenie na plakat propagandowy, biedy, to nikt nie ma prawa mieć problemów ze sobą, lub z otoczeniem. Mówię też o tym najbliższym, jak rodzina, czy szkoła, gdzie młody człowiek teoretycznie powinien się czuć bezpiecznie.

Co jednak, jeśli tak nie jest?

Powiedzcie mi, co tak naprawdę wiemy o tej dwunastoletniej okularnicy, która nie potrafi się postawić, czy rozmawiać z ludźmi? Może mimo tego, że jest czysta i głodna nie chodzi, to ma kompleksy przez ojca, który nie potrafi zaakceptować tego, że jego córeczka zmienia się w kobietę, i zamiast mówić jej, że jest piękna, czy też po prostu normalna, naśmiewa się z niej? Do tego przemoc psychiczna, kłótnie rodziców, okazjonalne bicie i manipulacje? Strach o to, czy znowu nie dostanie w dziub za kolejną pałę z języka niemieckiego? Czy nie będzie nazwana “śmierdzącym leniem” dlatego, że nie idzie jej najlepiej z kilku przedmiotów, chociaż się stara?

Albo fakt, że w szkole koledzy z klasy naśmiewają się z niej do tego stopnia, że ze strachu i stresu przed kolejnym dniem boli ją brzuch, co oczywiście kochani rodziciele uznają za symulowanie? Fajnie tylko, że córka zamiast siedzieć na przerwie w rówieśnikami, udzielać się na lekcji, woli ukrywać się w toalecie, lub między regałami ksiazek z biblioteki, by mieć chociaż pięć minut świętego spokoju, albo ucieka w swój świat, wymyślając historie, które nigdy się nie spełnią. Po prostu, dla niej jedyny świat, nad którym sprawuje jakąś kontrolę jest w jej głowie. Chociaż i to niekoniecznie… Dlaczego? Dlatego, że rówieśnicy się naśmiewali. Tu z biustu, tam z kręconych włosów, jeszcze gdzie indziej z okularów, czy niesymetrycznych oczu. Dla starszych być może jest to “głupie gadanie” albo “końskie zaloty”. Tymczasem dla niej był to niemal terror.

Czuła się niekochana. Zaszczuta, jak bezdomny pies. Tak po prostu. Do tego stopnia, że miała ochotę sobie coś zrobić, bo skoro nikt jej nie kocha, niby czemu ma dalej żyć? Jak to jest, że dwunastolatka, chociaż ma zapewnione podstawowe potrzeby, przynajmniej na pierwszy rzut oka, ma ochotę zniknąć z tego świata?

Ile ludzi, tyle historii. Nie lubię, gdy ktoś bagatelizuje problemy mojego pokolenia, tylko dlatego, że dopiero wchodzimy w dorosłość, czy chodzimy jeszcze do szkoły. Niektórzy mają depresję, czy fobie, które są tak mocne, że nie pozwalają prawidłowo funkcjonować. Tylko dlatego, że nie wygląda się jak dziecko z patologii, nie znaczy, że jakiejś patologii, czy dysfunkcji w domu nie ma. To, że się ktoś uśmiecha, nie znaczy, że nie ma problemów. Kto wie, czy za zamkniętymi drzwiami, ta sama osoba, którą uważa się za popularną, nie płacze po nocach w poduszkę przed pójściem spać, bo czuje się bezwartościowym śmieciem? Tak po prostu, bo kiedyś tej osobie tak mówiono niemal codziennie?

Dziś ta dwunastolatka ma lat dwadzieścia i problemy sama ze sobą. Dręczą ją koszmary, natrętne myśli, nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi, bo nie wie po prostu, jak się integrować. Nikt jej tego nie nauczył. Nie pozwalano jej na imprezy, domówki, prawdziwą integrację z rówieśnikami bez gestapo zwanego rodzicem, aż się nie wyniosła na studia. Dopiero teraz się uczy, jak żyć. Chociaż jest ładna, koledzy w skali od jednego do dziesięciu dają jej od siedem do dziewięć i pół, ma zaniżoną samoocenę, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się być pewna siebie. Dalej się czuje niekochana. W związkach z płcią przeciwną często wpada z deszczu pod rynnę. Wie, że w tak młodym wieku raczej nie znajdzie partnera na stałe, ale mimo to myśli, że nikt jej nie pokocha tak po prostu, i że w wieku trzydziestu lat zostanie z niczym, chociaż ma dobrych kolegów, którzy są dla niej, jak rodzina.

Często jakiś banał potrafi sprawić, że ktoś się załamie, jeśli będzie się ten banał temu komuś wytykać niemal przez całe życie.

Poważnie, jak tu nie mieć problemów sam ze sobą, gdy dostaje się sprzeczne komunikaty? Rodzina mówi jedno, rówieśnicy drugie, nauczyciele trzecie, media czwarte. To już nie jest świat, jak w latach 50′ ubiegłego wieku w Ameryce, gdy wszystko było proste. Od młodych oczekuje się, że w wieku dwudziestu lat będą mieli studia, pracę, dom na kredyt, życie towarzyskie, już po ślubie z dzieckiem w drodze, podróżowali i inne. A gdzie w tym wszystkim młody człowiek? Kiedy niemal nikogo nie obchodzi to, co on/ona czuje, a problemy są bagatelizowane przez ponoć dorosłych, którzy mówią “Za naszych czasów było gorzej! Wymyślasz! Poczekaj, aż będziesz dorosły i na swoim! Masz za dużo czasu, to odwala!”?

Advertisements

9 thoughts on “Jak popełnić samobójstwo szybko i bezboleśnie – podsumowanie

  1. Nie rozumiem tylko potrzeby cięcia swoich rąk? Jeśli ktoś chce popełnić samobójstwa to dlaczego tego nie robi porządnie, tylko tnie się po cichu? Trochę okrutnie to zabrzmiało, ale przecież jak się bardzo czegoś chce to chyba robi się to od razu, a nie po trochu? Możliwości na samobójstwo jest wiele.
    Nigdy tej kwestii nie rozumiałam. Nie oceniam, tylko pytam 🙂

    Like

    • To takie bardziej rozładowanie napięcia. Też się trochę z tym zgodzę, że to takie “po trochu” i zwrócenie na siebie uwagi, ale z drugiej strony jednak lepiej zrobić jakąś fizyczną manifestację, że serio ma się problem i otrzymać pomoc, jeśli słowa “hej, mam problem, muszę z kimś pogadać” nie pomagają, niż żeby najbliższe otoczenie obudziło się z ręką w nocniku, bo jednak ktoś naprawdę miał dość. Jest też kwestia tego, że czasami nie ma się jak rozładować tego napięcia inaczej, np. przez sport, bo kogoś nie stać.

      Like

      • Bieganie nie kosztuje 🙂 Na prawdę, wciąż nie rozumiem ideologii cięcia się. Oczywiście też się cieszę, że taka jest, bo można zorientować się, że ktoś ma problem i mu pomóc, ale wciąż tego nie rozumiem 🙂 Wydaje mi się, że samookaleczenie wcale nie rozładowywałoby mojego napięcia, tylko budowało je jeszcze bardziej 🙂

        Liked by 1 person

      • No fakt 😉 Ile ludzi, tyle historii, jak mówię. Jednak też rozumiem, że ktoś może nie rozumieć. Tak jak w kulturach afrykańskich – coś, co dla nich jest normalne, dla nas niekoniecznie 🙂

        Liked by 1 person

  2. Kurczę, niezły post! Na prawdę niezły!
    To smutne, gdy dorośli uważają, że takie małolaty nie mają problemów. Bo niby, jakie mogliby mieć? Chodzą tylko do szkoły, a to oni muszą zarabiać na dom, pracować. Tylko, że każdy problem jest inaczej widziany w każdym wieku. Dla nastolatki takie naśmiewanie może być tak ogromnym problemem, z którym sobie po prostu sama nie poradzi. Potrzebuje pomocy, tylko gdzie jej ma niby szukać, skoro według jej najbliższych to tylko głupie zaczepki?

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    Liked by 1 person

  3. Ciekawy post. Życie jest nader skomplikowane, by nie było problemów, a nie każdy wie/może/jest w stanie z nimi uporać. I czasem wydaje się, że samobójstwo to jedyna droga ucieczki, bo człowiek męczy się samą walką ze światem.

    Like

  4. Dający do myślenia ten wpis.
    Ludziom ciężko sobie wyobrazić, że “błahostki” czy “żarty” mogą komuś sprawiać przykrość i wcale nie trzeba mieć wojennej traumy, żeby mieć depresję czy myśli samobójcze. A szkoda…

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s