Impossible is nothing

Niemożliwe nie istnieje. To będzie dzisiejsza myśl przewodnia mojego wpisu.

Kiedy byłam mała – a raczej mniejsza – miałam kilka marzeń. Wśród nich były wyjazd za granicę, mówienie w kilku językach, studia, koncerty, bycie ładną, bycie “grubą rybą” i inne niby pierdółki, które się roją w główce osóbki z jednocyfrowym wiekiem.

Wszystkie te “pierdółki” mają w sobie jeden mianownik. Mianowicie fakt, że różne osoby, zwykle dorosłe, sprowadzają na ziemię słowami, że pewne rzeczy są niemożliwe do zrealizowania bez kasy czy znajomości. Trochę mnie to boli, bo dziś mam prawie 20 lat, studiuję, mówię na co dzień w dwóch językach, a miasta takie jak Londyn, Manchester, Liverpool, Sheffield, Bristol i wiele innych wcale nie brzmią dla mnie egzotycznie, obco, bo wystarczy, że wsiądę w najbliższy pociąg, czy autobus i jestem na miejscu w kilka godzin. Mało tego, znam parę słów z lokalnych dialektów. Czy jestem ładna, to już kwestia czyjegoś gustu, ale sama siebie za taką uważam. Grubą rybą nie jestem (jeszcze), ale powiedzmy, że wszystko jest na dobrej drodze.

Kiedy myślę sobie o tym, gdzie jestem obecnie, i o tamtych osobach, które mówiły to magiczne słowo – “niemożliwe”, to uśmiecham się pod nosem i mówię “z czym do ludzi?”. Uznajcie mnie za osobę arogancką, czy niepokorną, ale serio, gdyby życie ułożyło się wam tak, a nie inaczej, i to w ten pozytywny sposób, to co byście myśleli? Że to dar od Boga? Śmiech na sali! Sama sobie to wypracowałam! Z drobną pomocą życzliwych mi osób i dzięki faktowi, że zamiast mówić “to niemożliwe”, mówię “czemu nie?”.

Tym sposobem niedawno miałam rozmowę kwalifikacyjną o staż w jednej ze znanych angielskich drużyn piłkarskich. Bez znajomości, z podstawową wiedzą z dopiero skończonego pierwszego roku studiów i niezbyt rozległym CV. Stażu, niestety, nie dostałam, ale jeśli zaprosili mnie na rozmowę, to chyba jednak robię coś dobrze. W końcu ten lub gra w Premier League! Trudno, spróbuję gdzieś indziej. Ewentualnie wrócę w przyszłym roku, ale się nie poddam. Jeszcze mnie kiedyś zobaczycie w TV na jakimś stadionie, i to nie w roli cheerleaderki.

Advertisements

4 thoughts on “Impossible is nothing

  1. Racja, to co osiągnęłaś zawdzięczasz tylko i wyłącznie sobie. Śmieję się z ludzi, którzy uważają, że to cudowna pomoc Boga. Jeśli ktoś jest śmierdzącym leniem i nie wierzy w swoje możliwości, to nic nie osiągnie. Żaden Bóg mu nie pomoże, sorry.
    Super, że próbowałaś swoich sił w tej rozmowie, szkoda tylko, że się nie udało. No, ale niemożliwe przecież nie istnieje. Powodzenia kolejnym razem! 😀

    Pozdrawiam serdecznie. 🙂

    Liked by 2 people

  2. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś i sama od pewnego czasu wyznaję zasadę, że niemożliwe nie istnieje. Jeśli ktoś twierdzi, że czegoś się nie da zrobić odpowiem “to teraz patrz”. Najważniejsze to wierzyć w siebie i we własne umiejętności, nie sugerować się ludźmi, którzy rzucają kłody pod nogi 🙂 Wystarczy pewność siebie, odwaga i chęć pokonywania własnych słabości i niemożliwe staje się możliwe 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s