Brytyjskie seriale dla młodzieży

Nigdy nie zrozumiem, dlaczego nigdy żadnego nie uświadczyłam w polskiej telewizji. (Ch)Amerykanie produkują ścierwa o bogatych dzieciakach, których jedynym problemem jest, czy ich impreza się uda albo, czy będzie sukienka Chanel w ich rozmiarze (“Plotkara”?). Nadają te ścierwa na okrągło w popularnych stacjach, a później dziw, że dzieciakom odbija na punkcie ciuchów, gadżetów i prywatnych szkół.

Za to Brytyjczycy, którzy produkują seriale typu “Misfits” albo “Skins” opowiadające o problemach, które rzeczywiście dotykają młodzież z każdego zwyczajnego domu, chodzące do szkoły publicznej, są puszczane raz w tygodniu, w środku tego tygodnia, w późnych godzinach wieczornych, są dozwolone od 16 lub 18 lat, na kanałach HBO lub Canal+, które nie każdy ma i jeszcze lektorzy jak z pornola “fuck-a” zastępują “o kurczę blaszką”. Załamać się można!

Tylko napisy, jak już! A najlepiej nauczyć się po prostu angielskiego. Niektóre teksty są genialne, ale niestety nieprzetłumaczalne, a znając polskich tłumaczy, wymyślą pewnie coś zupełnie odwrotnego do tego, co mówi dana postać.

Seks, dragi, alkohol, zaburzenia odżywiania lub samooceny, wyrzucenie z domu, choroby psychiczne, niedogadywanie się z rodzicami, imprezy, presja otoczenia, przestępczość, seksualność i inne są przedstawiane w tych serialach bez owijania w poprawność polityczną.

Pewnie ludzie, którzy obejrzeli chociaż odcinek z wyżej wymienionych, myślą sobie z szyderczym uśmieszkiem

“To wszystko przerysowane, młodzi nie mają takich problemów! Oni są tacy grzeczni! Powinni zająć się nauką!”

Czyżby? Skoro młodzi tak nie robią, to zapraszam do siebie, do UK, bo nie wiem jak wygląda to w Polsce, do pierwszej lepszej dyskoteki, a zobaczycie, że młodzi zalewają się do nieprzytomności, co odważniejsi w klubowej toalecie wcierają w dziąsła MDMA*, a wytapetowane czternastki robią facetowi laskę w zamian za drinka. Może nie wszyscy, ale nikt mi nie wmówi, że jeśli ktoś ma naście lat, to jest słodki i niewinny, a jedyny jego problem, to pała na słynnej “kartkufce z pszyry”. Sama też nie jestem jedynie biernym obserwatorem i swoje za uszami mam, jak każdy.

Niby “Misfits” i “Skins” są serialami dla młodzieży i tylko serialami (bardzo dobrze odzwierciedlającymi rzeczywistość), ale według mnie, to czasami rodzice powinni się nimi zainteresować. Zwłaszcza ci nadopiekuńczy albo ci, którzy twierdzą, że znają swoje dzieci i że dobrze je wychowali. Może zobaczą wtedy siebie za czasów, gdy sami byli młodzi? Albo przestaną patrzeć na swojego nastolatka przez różowe okulary i też się zainteresują ich problemami? Może w swojej córce zobaczą Effy, która niby jest towarzyska, ale tak naprawdę czuje się samotna, ma problemy ze sobą, a imprezami, dragami czy seksem z każdym, kto popadnie, próbuje sobie coś zrekompensować? Może zobaczą w swoim synu albo jego koledze Cooka, który działa na granicy prawa, przez co w końcu trafia do więzienia, a tak naprawdę też się gubi w tym świecie i nie może sobie znaleźć miejsca? Może oglądając Misfits przestaną patrzeć na młodych przez pryzmat błędów, mniejszych lub większych, jakie popełnili i pokochają Kelly i jej akcent z Derby**(to “ooz”!), albo Nathana i jego… Debilowatość? Prześmieszną zresztą.

Ludzie, to że niektórzy nie są pełnoletni, nie znaczy, że robią wszystko zgodnie z prawem i wolą rodziców, ale tego nie trzeba chyba mówić. Mając 16/17 lat też popijałam tanie wino i paliłam trawę za koledżem. Do tej pory nie odmówię jointa raz na jakiś czas. Swoją drogą, fajnie się po tym śpi. Czasami chłopaki zamiast wody, mieli w butelce po wodzie mineralnej wódę. Raz jeden nawet przyszedł nabąblowany na zajęcia i lektor odesłał go do domu. Na imprezach różne rzeczy się wyprawiało i nadal wyprawia, a mój znajomy raz dla żartu zapalniczką uruchomił zraszacze w całym budynku w koledżu. Młodzi naprawdę robią różne głupstwa i zgadnijcie co, też uprawiają seks. Często taki, o którym ich rodzicom się nie śniło.

Co mogę powiedzieć? Krew, nie woda, a wół najczęściej zapomniał, jak cielęciem był.

PS. Rozwalił mnie odcinek Skins o Pandorze, której matka z pozoru jest świętsza od papieża, jej ulubionym zajęciem jest pieczenie brownies, chłopaków uważa za “obrzydliwe kreatury” i zło konieczne, a w rzeczywistości uprawia gorący seks z elementami BDSM z sąsiadem zza ściany. Także droga starszyzno, nie wmówicie młodym, że nie macie swojego za uszami. Najciemniej pod latarnią, prawda? 😉

*MDMA – amfetamina dla ubogich, o ile dobrze się orientuję
**Ciekawostka: Anglicy mówią – nie ma czegoś takiego jak ładna dziewczyna z Derby i chyba się z nimi zgodzę. Jak w Derby jest ładna dziewczyna, to najpewniej przyjezdna, nie tutejsza

Advertisements

6 thoughts on “Brytyjskie seriale dla młodzieży

  1. Uwielbiam Skinsy! To najlepszy serial ever, nie ma lepszego. I tak, pozielam opinię o odcinku o Pandorze – mi się w nim podobała scena z tym ciastem i później jak śpiewały Bon Joviego 😀

    Liked by 1 person

  2. Uwielbiam i Skins i Misfits (i Roberta Sheehana). W ogóle dużo bardziej wolę brytyjskie seriale od ich amerykańskich wersji. Weźmy takie na przykład The Office albo Shameless (swoją drogą też o “trudnej” młodzieży i to z młodym Jamesem McAvoyem) – przecież to zupełnie inny rodzaj humoru. Taki trafiający w samo sedno, słodko-gorzki. Taaak, jestem fanką seriali 🙂

    Like

    • Ahhh, młody James McAvoy ❤ 🙂 o Shameless słyszałam, ale jakoś nigdy się nie zainteresowałam. Co do amerykańskich wersji, to amerykanie nie powinni się brać za "swoje" wersje. Marnie im wychodzi. I to po angielsku, i to po angielsku, więc po co w ogóle wydawać kasę?

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s