Bucket list, cz. 6 i cz. 7

Wychodzi na to, że w tym miesiącu znowu będą dwa odcinki… Albo od razu zaliczę oba w jednym wpisie, a co! Dziś na bogato!

26. Zobaczyć sztukę baletową
Zabrzmiało nudno? Zaskakująco? Poważnie? Wbrew pozorom uwielbiam rozrywki typu teatr. Byłam kilka razy i wierzcie mi, nigdzie indziej się lepiej nie bawiłam! Żadne kino, program TV, czy impreza w klubie nie przebije aktorów odgrywających swoje role dosłownie kilka metrów od ciebie! Do tego chciałabym dodać jeszcze balet Jezioro Łabędzie albo Dziadek do Orzechów. Widziałam fragmenty i aż załączył mi się tryb rozkapryszonego dziecka – Ja chcę tam iść! Chcę i koniec! Wiem, wiem, mogę obejrzeć na YouTube. Jednakże użyję tutaj pewnego porównania. Obejrzeć teatr/balet w TV czy innym ekranie jest jak lizanie lizaka przez papierek. Naprawdę, chcę się wbić w elegancką, niekoniecznie wygodną kieckę, szpilki, zrobić włosy, makijaż, w ogóle odstawić się jak stróż w Boże Ciało (tak się to mówi?) tylko po to, by zobaczyć ponad dwugodzinne przedstawienie z muzyką Czajkowskiego, gdzie “tancerze w rajtuzach” podskakują na paluszkach do rytmu.

27. Pojechać Koleją Transsyberyjską
Chciałabym zwiedzić Rosję właśnie w ten sposób. Tak samo jak zobaczyć Plac Czerwony w Moskwie, ale chyba wszyscy wiemy, że w obecnej sytuacji raczej strach gdziekolwiek jechać. Do Rosji w szczególności. Chociaż podziwiam Putina za to, że trzyma swój kraj twardą ręką i że, za przeproszeniem, nie pierdoli się z żadnym Obamą, czy Merkel, tylko co postanowi, to tak musi byc. W przeciwieństwie do naszych polityków, facet ma jaja. Nie dziw, że z Rosją każdy musi się liczyć, a Polska to tylko pionek i to taki pierwszy do odstrzału. Mój pradziadek się w grobie przewraca.

28. Święta w Australii
Albo w jakimkolwiek kraju, gdzie jest środek lata, podczas, gdy w Europie panuje zima. Niby Gwiazdka bez śniegu, to nie Gwiazdka, ale raz w życiu chyba można się szarpnąć na taką fanaberię, prawda? No i śniegu na Święta nie widziałam już kupę lat, bo w Anglii śnieg pada może kilka razy w roku, a na następny dzień i tak jest tak zwana “szklanka” albo w najlepszym wypadku “chlapa”, więc dla mnie lato w Święta byłoby fajną odmianą od zimnej północy.

29. Wyrobić dowód osobisty
Niby mam paszport, ale nie lubię wszędzie chodzić z książeczką, jak kiedyś moi rodzice przed wprowadzeniem plastikowych kart. Zawsze mam też z tyłu głowy myśl “a co, jeśli mi wypadnie/ktoś ukradnie itp.?” i stan przedzawałowy, gdy zawieruszy się gdzieś na dnie torebki, gdy wychodzę do jakiegoś miejsca, gdzie muszę pokazać dowód tożsamości. Zbieram się do tego już ponad rok, by pojechać do rodzinnego miasta w Polsce i pójść do urzędu, bo w ambasadzie dowodów się nie wyrabia. Na dodatek muszę sama złożyć papiery i odebrać dowód, bo koniecznie jest potrzebny mój podpis, a dokumentów aplikacyjnych nie mogę wydrukować w domu w Anglii i ewentualnie wysłać pocztą, bo po co. Z drugiej strony, fajnie by było spędzić miesiąc w Polsce. Niekoniecznie w moim rodzinnym mieście, bo na tym zadupiu bym dostała szału, ale zrobić sobie objazdówkę po Polsce. Miesiąc by fajnie zleciał, ja bym poznała własny kraj jak trzeba, dowód by się wyrobił i ja szczęśliwa wróciłabym do Sheffield z plastikowym dowodem w portfelu. Wszyscy zadowoleni!

30. Odwiedzić Archiwum Narodowe i rodowy grobowiec na Ukrainie
Chciałabym poznać dzieje swojej rodziny, która pochodzi z terenów obecnie należących do Ukrainy. Moja ciocia spisała w książce wspomnienia naszej starszyzny i rozdała tę książkę po członkach rodziny. Niestety, przeczytałam jedynie kilka stron w formacie PDF, które pobrałam ze strony internetowej, ale moja mama powinna gdzieś ją mieć w domu. Będę na Święta, to zapytam. Jednak, jeśli chodzi o historię, którą poznałam jak narazie, to aż serce się kraje, co ludzie musieli robić w tamtych czasach na Kresach, na Wołyniu, by przeżyć chore zapędy banderowców. Jak jeden z braci pradziadka uciekał do Niemiec, do obozu pracy przez lasy i bagna, byleby nie trafić w łapy UPA. Jak sam pradziadek Franciszek się ukrywał, byle Rosjanie nie zesłali go na Sybir, gdyż był oficerem AK. Jak Ukraińcy rozkradli cały rodzinny majątek po tym, jak Polacy po wielu dniach obrony skapitulowali i uciekli na tereny obecnej RP. Archiwum bym chciała odwiedzić dla uzupełnienia wiedzy zawartej w książce, a grobowiec po to, by zobaczyć, jak tam jest na ziemi moich przodków. Niestety, znowu raczej strach jechać w tamte okolice.

31. Pizza
Śmiejcie się, śmiejcie, ale prawda jest taka, że dawno nie jadłam pizzy jak Pan Bóg przekazał. Niedawno zrobiłam sobie pizzę z tego, co mi zostało w lodówce, tzn. ananas, brokuły, cebula i sos z koncentratu pomidorowego. Wyszło pyszne, ale kiedy myślę o pizzy ociekającą serem, z podwójnym pepperoni, które tak cudownie chrupie pod zębami na cieście, które przyprawia bezglutenowców o palpitacje serca, to dostaję ślinotoku! Dziś na obiad pizza! Albo lepiej nie, bo ostatnio cienko u mnie z kasą.

32. Pojechać na Camp America
Do Stanów specjalnie mnie nie ciągnie, ale fajnie by było zwiedzić ten kraj i zdobyć tam doświadczenie do pracy, a kiedy będę oglądać jakiś amerykański film, czy program, powiedzieć “Byłam tam!”. Zobaczyć Wielki Kanion z pokładu helikoptera, pojechać nad Niagarę, zostawić trochę ciężko zarobionych pieniędzy w kasynie w Vegas, pobyczyć się na plaży w Miami czy innym Orlando… Ale dopiero, gdy skończę 21 lat, bo inaczej do kasyna mnie nie wpuszczą, a jechać do Vegas i nie iść do kasyna, to tak jakby iść do burdelu i nie zamówić prostytutki. Kto im, kurde, układał to prawo? Niby nie ciągnie mnie specjalnie do rozrywek dla pełnoletnich typu alkohol, czy papierosy, ale chyba wszyscy wiemy, że zakazany owoc smakuje najlepiej?

33. Mieć własną linię ubrań
Moim marzeniem jako małej dziewczynki było zostać projektantką mody. Rysować umiem, chociaż dawno tego nie robiłam. Czas mam, chcę zarabiać, ale z pracą ostatnio cienko w moim przypadku, więc może zacznę od sprzedawania na kampusie zaprojektowanych przeze mnie T-shirtów, a skończę ze sklepem internetowym? Kto wie? Kto nie ryzykuje nie wygrywa. Zrobię pięć próbnych, rozdam po znajomych i się zobaczy, czy poczta pantoflowa zrobi swoje.

34. Nauczyć się grać na instrumencie
Zwłaszcza na gitarze. Próbuję i próbuję tak od jedenastego roku życia, ale mi nie idzie. Raz mam okresy, że gram codziennie, innym razem mam gdzieś i leży w szafie kilka miesięcy. Później wracam do punktu wyjścia. Jak żyć, panie premierze?

35. Ściana pamiątkowa
Narazie za takową zawsze mi służyła tablica korkowa w pokoju, ale kiedy będę “na swoim” i to takim z przytupem, to zrobię sobie kolaż gdzieś w jednym miejscu w domu/mieszkaniu ze zdjęć, pocztówek, lokalnych wyrobów, pamiątek z różnych miejsc na świecie, w których byłam. Taka tablica wspomnień, przekrój życia. Gdzie się nie ruszę, nawet do Polski na moje rodzinne zadupie, to muszę przywieźć chociaż pocztówkę. Inaczej czuję się, jak bez ręki. Dlaczego tego wszystkiego nie zebrać do kupy i pomyśleć na starość “Tyle przeżyć, odwiedzić… Mogę umierać w spokoju”?

Advertisements

11 thoughts on “Bucket list, cz. 6 i cz. 7

  1. Co do pizzy to zapraszam do siebie. Jak już będziesz w Polsce wyrabiać paszport to możesz podjechać do mnie na pizzę. Nie chcę być chwalipiętą, ale robię ją bardzo dobrą, chociaż Jedyny robi jeszcze lepszą to może jego zagonię “do garów” 😛 Dwa cele za jednym zamachem 😀 Chociaż w sumie trzy, bo mam w domu pianino na którym gra mama to mogłaby Cię nauczyć grać. Pianino to nie gitara, ale…zawsze jakiś instrument 😀
    Co do dowodu osobistego, to zaznacz w urzędzie, że możesz czekać maksymalnie miesiąc, bo jak nie zaznaczysz to …mogą kazać Ci czekać dłużej 😛
    Co do baletu, to polecam sztuki wystawiane w Paryżu 🙂 Piękne.
    Co do linii ubrań to podziwiam! Ja w życiu bym tego nie zrobiła, bo rysowanie u mnie słabo stoi. 🙂

    Liked by 1 person

    • Jakie miasto? 😀 Raczej wątpię, że nauczyłaby mnie w kilka dni, bo chciałabym objechać kilka miast w Polsce w ciągu miesiąca i myślę tak nad 2-4 dniami w jednym miejscu 🙂
      Oho! Dzięki za informację. Zaznacza się to na formularzu czy u pani w okienku? I czy podaje się obecny adres w Anglii, czy adres zameldowania w Polsce? Pojęcia nie mam, nigdy nic nie załatwiałam w Polsce w urzędzie i mam nadzieję, że długo nie będę :p
      Paryż i balet – dwa marzenia za jednym zamachem? 😉
      Co do linii ubrań, to moją motywacją jest “krucho z kasą” i “brak pracy”, także zobaczymy co z tego wyjdzie. T-shirty już się pomału projektują, może zareklamuję je na blogu i będę wysyłać też za granicę, jeśli wypali. Są chętni? 😀

      Like

  2. Sztuka baletowa to zdecydowanie wydarzenie, które warto zobaczyć!
    A co do Polski.. jest piękna. Zastanów się czy przyjechać na miesiąc, bo możesz się zakochać i nie będziesz chciała wyjechać 🙂

    Like

  3. Punkt 28 też bym chciała zrealizować, to musiałoby być ciekawe doświadczenie, szczególnie że nie przepadam za świętami więc nie byłoby mi szkoda porzucić polską atmosferę na rzecz tej w ciepłych krajach 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s