Gdyby tak rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać do Australii?

Mam taki drobny kryzys… Osobowościowy? Nie wiem, jakikolwiek by nie był, to sęk w tym, że się po prostu NUDZĘ na tych studiach!

Nie chodzi o to, że nie lubię studenckiego życia, nie, nie. O zniżki, kluby sportowe czy hobbystyczne, ludzi, wycieczki, imprezy i inne też się nie obrażę. Chodzi raczej o to, że na wykładach często świta mi myśl pod tytułem “za to pierdolenie przez pół dnia mam płacić dziewięć koła rocznie?”

Poważnie, równie dobrze mogę zostać w domu (akademiku), porządnie się wyspać i przy herbatce w piżamie z włosami jakbym dopiero wstała z łóżka przeczytać prezentację z wykładu ze trzy razy, aż zrozumiem, zrobić notatki na spokojnie bez stresu, że wykładowczyni z akcentem z getta w Leeds zmieni slajdy akurat, gdy jestem w połowie zdania, i ewentualnie pójść później do biblioteki wypożyczyć parę książek, by przeczytać coś dla uzupełnienia czy lepszego zrozumienia tematu. Chyba zacznę tak robić! Będę tą studentką, która wpada tylko na zaliczenie i jeszcze dobrze na tym wyjdę!

WYKŁADOM ŚMIERĆ!

Na zajęcia praktyczne mogę chodzić i będę, jak najbardziej, przynajmniej na większości z nich się poruszam na sali gimnastycznej, spiszę numerki na statystykę albo zaprzyjaźnię się ze sprzętem do testów i zrobię coś bardziej pożytecznego, niż spisać prezentację. Wykłady męczą mnie nawet bardziej, niż praca fizyczna na magazynie. Tam mi przynajmniej płacili za przerzucanie tysiąc pudeł dziennie.

Nie to, że chcę rzucić studia na rzecz pracy na magazynie, o nie! W życiu! Nie po to się wyniosłam z pipidówy w East Midlands! Gdyby jednak wykładowcy mówili głośniej, wyraźniej i ciekawej tak, żeby każdy student miał wypieki podniecenia na twarzy na myśl o wykładzie, zamiast “mógłbym przesiedzieć połowę tego czasu w bibliotece i wiedziałbym więcej”, to byłoby super.

No, i nie ukrywam, że mam chyba drobny problem z zaaklimatyzowaniem się. Nie, nie gubię się w wielkim mieście, a nawet jeśli, to zapytam kogoś o drogę. Nie chodzi też o to, że nie umiem sobie ugotować, zrobić zakupów, czy zapłacić czynszu, ale raczej o stronę towarzyską. Nieśmiała nie jestem, ale jeśli nie mam z kimś wspólnego tematu do obgadania, to się zamykam. Jeśli nie mam jakiegoś konkretu, to nie stworzę rozmowy z niczego. Typem imprezowiczki też nie jestem. Pić – też nie piję za specjalnie. Gdybym miała prawo jazdy, to na pewno byłabym kierowcą na imprezowych wypadach ze współlokatorami.

Dlatego doczekać się nie mogę, aż wszystkie kluby w Studenckiej Unii zaczną się naprawdę rozkręcać! Fajnie jest robić coś innego, niż stereotypowy wiecznie pijany, wiecznie spłukany, wiecznie głodny student wieczorami. Nie mówię, że imprezy są złe. Też się muszę czasem odchamić, ale nie codziennie w stylu z imprezy na wykład! Co każdy weekend też nie! Dlaczego? Na przykład, w tę sobotę jadę na narty i zbiórka jest o 10 rano na drugim końcu miasta, więc muszę wstać co najmniej o ósmej. Do tego jazda na nartach na kacu? Nie widzi mi się!

Co prawda, mam współlokatora, który potrafi o tej porze wrócić z imprezy, i jeszcze pomylić pokoje – to już inna historia jakby wyjęta z filmu Woddy’ego Allena albo dobrego kabaretu – ale to nie ja. Jam introwertyk!

Użalam się nad sobą, wiem, ale trochę czasami trzeba.

Advertisements

4 thoughts on “Gdyby tak rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać do Australii?

  1. Włos mi się na głowię zjeżył jak to przeczytałam. Trochę rozumiem całe narzekanie i poczucie bezcelowości tego wszystkiego, bo każdego czasem trafia szlag, normalne.

    Jako studentka drugiego roku trochę wiem jak wyglądają studia w UK. Slajdy wrzucane do internetu to absolutnie beznadziejna sprawa, bo w pewnym momencie studenci dochodzą do takich wniosków, do jakich doszłaś Ty – że na cholerę wstawać na wykład o dziewiątej, przecież wystarczy, że przerobię slajdy, coś doczytam, zrobię notatki. Wiem, bo sama miewałam takie momenty. A potem żałowałam. Okazało się, że wykłady, które w 100% składają się z czytania i przepisywania slajdów tylko się zdarzają. Szczególnie pierwsze tygodnie pierwszego roku tak wyglądały w moim przypadku. Wtedy po prostu wykładowcy zaznajamiają świeżaków z całą strukturą studiów i nie chcą, żeby biedne studenciaki dostały szoku. Jeśli mogę, naprawdę chciałabym Ci poradzić, żebyś nie porzucała wykładów. Nie dowiesz się ze slajdów wielu rzeczy, a co najważniejsze – nie możesz o nic dopytać. No chyba, że jesteś bezczelna i napiszesz do profesora maila w stylu “nie chciało mi się wstać na wykład, bo to głupie pierdolenie, więc fajnie byłoby, gdy mi Pan wytłumaczył jak działa X”.

    Poza tym, skoro już płacimy za te wykłady, to może nie wywalajmy hajsu w błoto i nie dajmy na sobie żerować. Warto postarać się wydusić ze studiów ile się da. (Jeśli brak motywacji do chodzenia na zajęcia, polecam sobie przekalkulować ile kosztuje jedna godzina zajęć i ile pieniędzy dajesz uniwersytetowi za nic opuszczając te drogocenne godziny).

    Liked by 1 person

      • Cieszę się, że mogę pomóc. Jest jeszcze jedna rzecz, którą ja chciałabym wiedzieć w zeszłym roku. Wielu ludzi pewni Ci powie, że pierwszy rok to luzik, bo i tak nie liczy się do Twojej końcowej “oceny”, którą uniwersytet Ci “wystawi” na koniec studiów. Pierwszy rok to czas na imprezy i niejako nauczenie się “how to uni”, ale nie warto całkowicie go olewać. Za rok okaże się, że to nie do końca tak. Ja właśnie przeżywam lekki szok związany z nawałem pracy. Warto zacząć się do tego przyzwyczajać. Powodzenia 🙂

        Liked by 1 person

      • Wiem, dużo znajomych, którzy pojechali na studia wcześniej mówi właśnie, że lepiej się uczyć od razu. Nie, że nie wiadomo jak zakuwać, ale powtarzać “godzinkę dziennie”, by się później nie obudzić z ręką w nocniku na drugim roku (który, jak wszyscy straszą, to gęste sito) i właśnie tak zaczynam pomału się przyzwyczajać do tego. Ale dopiero niecały miesiąc na uniwerku, więc jeszcze się pewnie rozkręcę 🙂

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s