Oszukać przeznaczenie

Dziś będzie krótko i wcale nie o filmie. Raczej drobna refleksja w związku z pewnym wydarzeniem, które ugodziło w środowisko studenckie w Sheffield.

Też miewacie takie momenty, że gdybyście jednak wsiedli do tego pociągu, albo wybrali akurat to miasto jako miejsce, gdzie rozpoczniecie swoje dorosłe życie, to dziś mogłoby was tutaj nie być? Osobiście miałam kilka takich momentów, nawet całkiem niedawno.

Ci, którzy pamiętają pierwsze wpisy, pewnie czytali, że miałam jechać na jeden z większych festiwali muzycznych tego lata, ale uciekł mi samolot, bo pomyliłam bramki. Gdybym jednak na samolot zdąrzyła i pojechała na tą imprezę na lotnisku Mendig w Niemczech, być może byłabym jedną z 35 osób, które poraził wtedy piorun podczas jednego z koncertów. Czuję, że nie skończyłoby się na lekkim wstrząsie mózgu, pobycie w szpitalu i straconych dwóch stówach za bilet.

Albo, gdybym wybrała akademik T, jak pierwotnie planowałam, zamiast C, w którym mieszkam, to kto wie, czy to mojego ciała nie znaleźliby moi współlokatorzy, zamiast tej dziewczyny kilka dni temu? Zmarła w tajemniczych okolicznościach. Była w moim wieku i też miała zacząć studia w poniedziałek na tej samej uczelni. Lokalne media trąbią o tym od czwartku, a studenci pierwszego roku na SHU snują legendy co do tego, jak umarła, chociaż koroner dopiero ostrzy skalpel.

W takich chwilach nachodzą mnie zwykle dwie refleksje.

Refleksja numer jeden mówi, że trzeba ufać instynktowi, intuicji, bo po coś natura nas w ten mechanizm wyposażyła. Niech wielce oświeceni ludzie mówią, że człowiek powinien panować nad swoimi instynktami, bo… Jest człowiekiem, ale jeśli chodzi o ten samozachowawczy, to trzeba go słuchać. Kiedy coś z tyłu głowy mówi “nogi za pas!/to mi się nie podoba!”, trzeba brać tyłek w troki.

Albo kiedy cię nie wpuszczają do klubu, bo zapomniałaś laluniu dowodu, zastanów się, czy los ci nie oszczędza dosyć mocnego ukłucia w serducho, bo przystojny rugbysta z pokoju obok w akademiku, na którego byćmoże masz chrapkę, się obściskuje z tanią tandeciarą z Doncaster. Takiej z rodzaju “moja twarz dawno nie widziała słońca spod dwóch centymetrów pudru, mam przedłużki do włosów z plastiku za funta, a w sieciówce nie mieli takiego ładnego stanika w moim rozmiarze, więc wziełam mniejszy”.

Albo kiedy w sklepie z muzyką, obok którego przechodzisz, jest nad wyraz tłoczno i głośno, wstąp chociaż na pięć minut, bo możliwe, że twój ulubiony zespół właśnie podpisuje płyty/ma spotkanie z fanami i od muzyków, których na codzień widujesz na plakacie czy w teledyskach, dzielą cię dosłownie dwa kroki i tłum rozhisteryzowanych gimnazjalistek. Chociaż nie. Przeprowadziłaś się dosłownie dwie godziny temu, masz urodziny i współlokatorzy biorą cię na imprezę wieczorem. Do tego spotkanie z ulubionym zespołem gdy masz lekko rozstrojone nerwy, co mogłoby się skończyć dosyć nieciekawie? Poza tym, pochodzą z Sheffield. Jeszcze pewnie nie raz będzie okazja na podpisanie koszulki!

Wszystko true story, ludzie!

Refleksja numer dwa mówi, że to zarówno dziwne i przerażające, że czasami jedna z pozoru mała decyzja, czy parę minut czasu być może dzieli nas od czegoś nieciekawego, a nawet i śmierci, lub spełnienia marzenia ze szczenięcych lat. Dobra, bardziej szczenięcych, niż teraz.

Nie lubię tego uczucia! Czuję się wtedy taka mała i bezbronna!

Advertisements

2 thoughts on “Oszukać przeznaczenie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s