“Co chcesz robić w życiu?”

W związku z moim młodym wiekiem, to pytanie dosyć często pada w moją stronę. Wydawałoby się, że w wieku dziewiętnastu lat powinnam już wiedzieć, jakie miejsce chcę zająć w tym ulu zwanym życiem. Szczerze mówiąc, do tej pory niespecjalnie wiem. Wiem jednak, że chcę, by mój zawód i pomysły spełniały następujące kryteria:

– W środowisku sportowym

– Być w tym zawodzie tak dobra, bym to JA dyktowała zasady współpracy

– Możliwość zostania wolnym strzelcem

– Dać mi możliwości, by zarobić… Pierwszy milion

Kiedy mówię ludziom, że chcę zarobić pierwszy milion, patrzą się na mnie jak na wariatkę. Nie wiem, dlaczego. To, że im się życie nie ułożyło, nie znaczy, że w moim wypadku będzie tak samo. Za to na tekst o mnie dyktującej zasady współpracy, mają w głowie jedynie własny biznes i rozmowę kwalifikacyjną z przyszłym podwładnym, a nie o to mi chodzi.

To o co ci chodzi?

Już wyjaśniam. Chodzi mi o coś takiego:

Wyobraźcie sobie analityka sportowego, takiego jednego z najlepszych na rynku. Dostaje ofertę pracy z jedną z zawodowych drużyn, załóżmy, piłkarskich i tego klubu po prostu nie stać na to, by poszedł do konkurencji. Więc analityk dyktuje warunki do tego, by zostać. Powiedzmy, tysiąc funtów na dzień pracy, laboratorium biomedyczne, biomechaniczne itd., i zwrot kosztów dojazdu albo zakwaterowania. Manager klubu pewnie omal nie dostanie zawału, ale się zgadza, bo wie, że właśnie ten analityk jest najlepszy na rynku.

To będę ja w pięć-dziesięć lat po studiach

Wiem, wiem, męskie środowisko, męski zawód i nie do końca wiem, czy pójdę właśnie w tym kierunku. Jednakże od trzech lat się użeram z facetami. To na kickboxingu, to w college, zaraz na studiach znowu kierunek zdominowany przez facetów. Nauczyłam się mieć wywalone na ich niekoniecznie miłe komentarze i robić swoje. Czasami nawet myślę jak facet – prostolinijnie, nie komplikuję prostej sytuacji. Do tego lubię przedmioty ścisłe, więc dlaczego nie spróbować?

Denerwuje mnie gadanie typu “To tylko mrzonki” z sarkastycznym uśmieszkiem na twarzy kogoś, kto sam nigdy nie ruszył dupy z kanapy i w efekcie sam robi całe życie za najniższą krajową. Dobra, mam świadomość tego, że życie może mi rzucać różne kłody pod nogi, by zawrócić mnie ze wcześniej obranej ścieżki i w końcu udupić w etat w korpo do usranej śmierci, ALE z drugiej strony nikt też nie wie, co mnie spotka i czy “przypadkiem” mi się nie uda spełnić tego wszystkiego, co mi się marzy. Jak śpiewał Grechuta, przypomnijcie mi?

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

Chyba sobie to wydrukuję, włożę w ramkę i powieszę na ścianie w akademiku…

Advertisements

11 thoughts on ““Co chcesz robić w życiu?”

  1. Trzydziestolatkowie najczęściej nie wiedzą, co chcą robić, jak dorosną, więc czemu my byśmy mieli? 😉
    Staraj się, misia, dream big i tylko uważaj, czego sobie życzysz od życia, bo jest wysokie ryzyko, że to się spełni.

    Liked by 1 person

  2. Nikt nie powinien nikomu włazić z brudnymi buciorami w plany na życie. A szczególnie rzucać kłód pod nogi, no bo kuźwa. Każdy ma możliwość odbić się od dna, a to, jak wysoko zajdzie, zależy od tego ile siły w to włoży… Ale nie, otoczenie nie lubi ludzi, którzy się starają, którzy mają szansę mieć lepiej niż oni… Ja pierdolę. Co z nimi jest nie tak?

    Liked by 1 person

  3. Ja np. nie wiem sam do końca. Jak zwykle mam dużo pomysłów. Wierzę to że samo wszystko wyjdzie 😉 Mógłbym być blogerem jak Jason Hunt z którym piszę mailowo. Mógłbym być jak Kuźniar który lajkuje moje posty na TWTT, ale jeszcze bardziej chciałbym być jak reżyser “Służb Specjalnych” – z którym piszę na Facebooku… i któremu wysłałem już swój projekt. A tak naprawdę nie chodzi o to że się zaczynam chwalić… tylko pochodzę z małego małopolskiego miasteczka i marzę by pokazać ludziom, że trzeba walczyć o swoje. Pokazać że życie nie polega na pracy etatowej za najniższą krajową! I że możesz być kim chcesz, tylko musisz w to uwierzyć, pracować i dążyć do celu – cierpliwość to podstawa! Kiedyś ludzie mówili że przegrałem, bo zachorowałem przewleką depresję i mogłem dniami z pokoju nie wychodzić – wegetować… Teraz okazuje się że jednak dążę do wygranej! Ale tutaj trzeba byłoby temat zacząć od tego czym jest sukces… Ale to dobry temat na wpis na moim blogu, który pewnie niebawem się ukaże 😉 Pozdrawiam i trzymam kciuki 😉

    Liked by 1 person

    • Spoko, też pochodzę z małego miasta, ale na Dolnym Śląsku i na dodatek w szkole byłam “ta dziwna”, która w pewnym momencie zawalała oceny z powodów osobistych, więc pewnie się domyślasz, że nie miałam lekko 🙂 Jednakże życie ułożyło się tak, że to ja jadę na studia, poznaję świetnych sportowców – zarówno amatorów, jak i zawodowców, trenerów, ogólnie “ludzi z branży”. Mało tego, utrzymuję z nimi kontakt i czasami ktoś mi podeśle informacje o kursach czy wolontariatach! Na dodatek moja uczelnia współpracuje z Jessicą Ennis (medalistka olimpijska w siedmioboju) i podobno innymi znanymi sportowcami, więc kto wie, czy kiedyś nie będę mieć z jednym z nich zajęć 😉 Za to dziewczyny uważające się wtedy za inteligentne i “cool” albo wpadły i wychowują teraz mini wersję siebie, albo są typem “byle do weekendu”. Ja wiem, że nie chcę tak żyć, wegetować i robię wszystko, co mogę w tym kierunku. Jednakże nie trzymam się planu jakoś specjalnie kurczowo, bo życie mnie zweryfikuje 🙂

      Liked by 1 person

      • Wszystko się samo układa 😉 Często porażki i czasem gorsze dzieciństwo daje siłę do pokonywania “poprzeczek” 😉 Ja w małym miasteczku byłem do tego “bogatym cwaniakiem”, dlatego to plus tragedia rodzinna sprzed lat i moja choroba, wykreowały mnie takiego minimalistycznego ktosia 😉 Dążę do celu, ale ten cel to nie kufer złota, tylko rozwijanie pasji, którym służy moje chwilowe bezrobocie… Tylko czy bezrobocie jest równoznaczne z brakiem etatu i umowy? Tak naprawdę to pracuje cały czas, ale nie mówię tego… Okoliczni mają ograniczone myślenie, więc nie ma sensu tracić czasu na uświadamianiu im pewnych rzeczy… Pozdrawiam i trzymam kciuki, miło mi mieć Ciebie w znajomych 😉

        Liked by 1 person

  4. Będąc przed 20-tką też miałam plan na przyszłość, który dość szybko nie chciał się spełniać dokładnie tak jak sobie to zaplanowałam, nie dlatego, że coś tam skopałam tylko dlatego, że zaszły okoliczności niezależne ode mnie, tu i tam się można powiedzieć życie sypnęło. Porażka? A w żadnym wypadku. Zrobiłam kilka rzeczy, o których się zażegałam, że nigdy w życiu. Jedną z nich miała być praca w szkole. A od kilku lat prowadzę zajęcia ze studentami i jest fajnie. Moi studenci nie udają na ulicy, że mnie nie znają już po tym jak uzyskali zaliczenie z przedmiotu, To miłe.
    Po latach nauczyłam się rewidować swój plan na życie, by podążać do przodu. Nie zakładam już tyle pewniaków co kiedyś, ale jestem otwarta na nowe i nie boję się próbować podejmować wyzwania.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s