Pozory mylą

Do tego wniosku doszłam już dawno, ale w tym przekonaniu utwierdziła mnie moja… Drużyna kickboxingu.

Wiecie, stereotyp mówi, że ludzie uprawiający sport, zwłaszcza te kontaktowe, nie mają ambicji i są tępi. Okazuje się jednak nieco na odwrót.

W moim dawnym klubie były i są nadal naprawdę, przeróżni ludzie. Ludzie w zaawansowanym wieku po przejściach, jak i bardzo energiczne maluchy, które po ciężkim treningu i sparingu potrafią się bawić w berka na boisku za budynkiem. Bogaci i ci mniej zamożni. Od Polaków przez oczywistych Anglików, kończąc na ciemnoskórych.

Ogólnie rzecz biorąc, cały przekrój społeczny i etniczny. Niejeden psycholog czy socjolog miałby raj na ziemi, jeśli chodzi o analizę zachowań czy coś podobnego. Znowu odbiegam od tematu. Jeśli patrzeć z boku, bez wiedzy o tym sporcie i relacjach między ludźmi w tym konkretnie miejscu, to wychodzi z tego bezsensowna jatka agresywnych ludzi, którzy się tłuką na własne życzenie i jeszcze za to płacą. Barany! Po prostu barany, którzy mają za dużo czasu, więc im odwala!

Jednakże, jeśli poznasz parę osób osobiście, lub przynajmniej jesteś bacznym obserwatorem, to okaże się, że ten mało urodziwy mięśniak dwa metry wzrostu, który wygląda na takiego, kto niemal mieszka na siłowni, jest wbrew pozorom bardzo inteligentnym typem, co przyznasz z bólem. Kuty na cztery nogi, w tym roku zaczyna studia prawnicze i nawet obudzony w środku nocy recytuje paragrafy na wyrywki. Nie chciałabym go spotkać w sądzie, chybaże jako mojego obrońcę. Podobnie ten wytatuowany trzydziestolatek, z którego ciekną strugi potu po walce full contact z jednym z trenerów, któremu kopniakiem rozwalił nos albo brew (różnie bywało). Ojciec trójki dzieci, drużynowy wesołek i niedawno udyplomowany ortopeda, który już jakiś czas pracuje w bardzo dobrej klinice. Zazdroszczę tym maluchom. Ta dziewczyna siedząca w kącie hali, z aparatem na zębach, która wygląda jakby jeszcze nie wyszła z gimnazjum, bo ma taką urodę? Ma dwadzieścia jeden lat i w tym roku pisze licencjat z biomedyki. Kujon mój kochany.

Mam też kuzynki. Ba! Całą armię kuzynostwa, z czego połowy nie znam! Uroki bycia w dużej rodzinie.

Powiem wam jednak o dwóch, z którymi mam najbliższy kontakt i zgadnijcie co! Ze sportami walki też mają dużo wspólnego!

Starsza, K, uprawia tajski boks. Jest po trzydziestce. Ładna, zadbana babka, w życiu nie dalibyście jej ponad trzech dych! Z opowieści mojej mamy, ciotki, babci i innych członków rodziny, którzy pamiętają ją jako małą dziewczynkę, to od małego ma ciągoty do sportów walki. To chyba cecha dziedziczna… Jest fizjoterapeutą, ale uczy się na osteopatę. W zeszłym roku pozwoliła mi być przez jakiś czas praktykantką w klinice, gdzie pracuje, i uwielbia psy. Za praktykę jestem jej wdzięczna do dziś i pewnie będę do końca życia, bo ten fakt bardzo mi pomógł w aplikacji na studia. Natomiast jeśli chodzi o psy, to ma pitbulla i zabiłaby gołymi rękami, gdyby ktoś zrobił krzywdę temu psiakowi (Powiedziałam psiakowi? Miałam na myśli wielkie bydlę! Bardzo fajne bydlę, nie można powiedzieć).

Natomiast druga, W, z resztą siostra K, też uprawia sporty walki. Konkretnie TKD. Ma lat czternaście, chodzi do gimnazjum i jest bardzo ambitna. Chociaż miewa odjazdy, jak każdy z nas, to wie, czego chce, a chce zostać dentystą. Uczy się dobrze, więc ma duże szanse. Życzę jej, by się udało, bo dobrych dentystów jest jak na lekarstwo!

Tak samo po mnie ludzie się nie spodziewali za dużo. Założę się, że do tej pory niektórzy tylko czekają, aż się potknę. Nawet nie ze względu na kickboxing. Każdy, kto mnie zna już jakiś czas wie, że byłam zawsze na bakier z nauką. W podstawówce miałam trzy zagrożenia co najmniej dwa lata z rzędu. W Anglii w czasie edukacji obowiązkowej też się nie rwałam do książek, chybaże miałam z czymś naprawdę duży problem. Analiza sztuk “Macbeth” i “Romeo i Julia” Szekspira lub “Myszy i ludzie” Steinbecka do dziś mnie prześladują w koszmarach sennych. Byłam też odludkiem. Ludzie mi wróżyli los samotnej wariatki bez wykształcenia i na zasiłku. Zwłaszcza tak zwane “gwiazdy”, które się zarzekały jakich to karier nie zrobią, a teraz same albo mają dzieci, albo żyją od weekendu do weekendu.

Gdzie w moim życiu jest miejsce na “pozory mylą”?

Moje oceny pokazywały, że ponoć jestem głupia. Albo conajmniej leniwa. Do tego drugiego się akurat przyznaję i staram się nad tym pracować. Sęk w tym, że maturę angielską, jak i tę z języka polskiego, zdałam, college o profilu “nauki sportowe” ukończyłam, a we wrześniu zaczynam studiować medycynę sportową. Również pracuję. Praca jest podła, ale zawsze coś na wakacje. Chcę też zacząć chodzić na szkolenia, by mieć jak najlepsze CV i znaleźć pracę w zawodzie związanym z moim kierunkiem, ale nie wiem, jak ugryźć ten temat, by nie wyrzucić kasy w błoto, więc jeszcze się wstrzymam. Tymczasem, pozostaje mi wolontariat. Nie muszę za niego płacić, a kolejna pozycja w sekcji “doświadczenie” jest.

Wracając do moich kolegów z kickboxingu, to przypadki wyżej wymienione nie są odosobnione. W tej drużynie jest też lekarz, dietetyczka, dentysta, inżynier, policjant, masażystka, były żołnierz, właściciel włoskiej restauracji, hydraulik, elektryk… Cały przekrój społeczeństwa.

A to, że uprawiają nieco brutalniejszy sport, wcale im nie umniejsza.

Advertisements

8 thoughts on “Pozory mylą

  1. Nie wiem kto twierdzi, że ludzie uprawiający sport są tępi i pozbawieni ambicji, ale muszą to być niezwykle głupi ludzie.
    Gdyby nie ambicja to dziś nie oglądalibyśmy wielu światowej sławy sportowców.
    Już nie wspominając, że wiele znanych osób ze świata sportu, dzięki ambicji wyrwało się z biedy i slamsów. Pierwszy przykład z brzegu to wielu znanych piłkarzy z Ameryki Południowej.
    Wszystkich, którzy uważają sportowców za tępaków pozbawionych ambicji, pozdrawiam środkowym palcem.

    Liked by 2 people

    • Chodzi mi raczej o sport amatorski, ale masz rację.
      Nie rozumiem podejscia typu “uprawiasz konkretny sport, to jesteś taki, siaki i owaki”, co w przypadku sportów walki oznacza bycie tępakiem (niektórzy zawodowi bokserzy nie pomagają z resztą) ze zmasakrowaną twarzą. Lemingi się nie zagłębiają w konkretną osobę i widzą to, co chcą, a jak jest naprawdę, to napisałam wyżej. Z tym mięśniakiem też myślałam nieco stereotypowo, ale luźna gadka z jego rodzicami na jednym z treningów, jak i z nim samym wyprowadziła mnie z błędu. Miałam w drużynie naprawdę fajnych ludzi, ale niektórzy już poszli w swoją stronę, w tym ja. Niedawno byłam na treningu “w odwiedziny” i połowy ludzi, których tam poznałam, już nie ma, a minęło trochę ponad pół roku, od kiedy to rzuciłam. Życie…
      Jednak fakt faktem, czasami w klubie czy drużynie trafi się jakiś parapet, którego widać najbardziej i rujnuje reputację całej grupie. Nawet ja przez jakiś czas byłam nieco bucowata, ale dostałam brutalną lekcję pokory, czyli pierwsze zawody. Niektórzy nawet po mocnych batach się dalej uważają za nie wiadomo kogo, a nie potrafią podnieść nogi trochę ponad wysokość pasa i utrzymać równowagi na jednej nodze dłużej niż trzy sekundy. Kiedy sobie myślę, że też taka byłam na początku, to mam ochotę się walnąć w łeb.

      Liked by 1 person

  2. Mój znajomy ma takiego znajomego. Jest w bojówce Lecha. Napakowany typ, chodzi na mecze, leje sie po mordach. Ma dwójkę małych szkrabów i jest dla nich naprawde kochanym ojcem. Jedno co, to trochę nieodpowiedzialnym ze względu na to, że coś mogłoby mu się stać, ale to samo mogłoby mu się stac na ringu czy podczas walki bokserskiej, no nie? W życiu byś nie powiedziała, widząc tego typa, jak potrafi zmieknąc przy własnych dzieciach.

    Liked by 1 person

      • Good point. Ale schemat mniej więcej taki sam. Ja zawsze lubię ludziom tak pokazywac, że się mylili oceniając mnie po pozorach. Dredy, tatuaże, obdarte ciuchy, widać pozostałości po gimbowym etapie bycia punkiem- a tu potrafię odjebać się w kiecę, pończochy i wyglądać jak kobieta. Potrafię założyć ółówkową spódnicę, biała koszule i odebrać stypendium naukowe, choć na codzień wyglądam jak przedstawiciel marginesu społecznego

        Liked by 1 person

      • Ja mam na odwrót – wyglądam ponoć bardzo niewinnie, jak ułożona dziewczynka, ale mam niejedno za uszami. Bardzo swobodnie też rozmawiam o seksie bez czerwienienia się i w miarę kulturalnie, co niektórych dziwi. A gdy ludzie słyszą o kickboxingu, medycynie sportowej albo o samochodach w moich ustach, to w ogóle szczeny w dół.

        Liked by 1 person

  3. A propos mylących pozorów: ostatnio pod koniec kursu paralotniowego usłyszałam od instruktora coś takiego: Wiesz jak cię pierwszy raz zobaczyłem pomyślałem sobie “Ale z niej będzie cipa. Ale na szczęście się mylilem”. :d także także …

    Liked by 1 person

  4. Ja też jestem bardzo zapatrzony w sport i raczej chodzi o uprawianie niż gapienie się. Znam takich sportowców, co to w ogóle alkohou nie piją i są bardzo fajnymi ludźmi.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s