Aborcja, to morderstwo!

Tak, tak, wszyscy to słyszeliśmy przynajmniej raz w życiu. Wszystkie te gadki mówiące, że coś, co nie przypomina jeszcze gluta z nosa, to już dziecko i że niechciane dziecko można oddać do adopcji znam na pamięć, ale wiecie co?

Zabawne jest to, że przeciwko aborcji są zwykle panowie, księża lub starsze panie, którzy w tym temacie akurat nie mają nic do gadania.

Mam osiemnaście lat, z biologicznego punktu widzenia jestem w idealnym momencie na dziecko. Sęk w tym, że nie mam ani stałego partnera, ani równie stałej pracy, ani mieszkania. Niedługo zaczynam studia, nie mam nawet chęci na to, by zostać “mamusią 24/7/365”, i jeszcze do końca nie wiem, czego chcę od życia. Chcielibyście taką matkę? Raczej nie.

Drodzy panowie, księża, starsze panie należące do gatunku “moherus pospolitus” – to nie WY ponosicie ewentualne konsekwencje wpadki. Nawet nie mówię o rozstępach, sama je mam z powodu burzliwego wzrostu… Wszystkiego, w wieku gimnazjalnym. Jednak jest też takie coś, jak problemy z trzymaniem moczu, ból porodowy, stan “rozklapiochy”, jak kiedyś mówiła Agnieszka Chylińska u Kuby Wojewódzkiego, kiedy urodziła pierwsze dziecko, osłabienie przez ciążę (mimo wszystko płód ma cechy pasożyta, bo zabiera matce wapń, magnez, potas, żelazo, a to są bardzo ważne mikroelementy), “baby blues”… Później zero prywatności, kiedy córeczka czy synek zacznie chodzić, mówić i pytać o wszystko. Niby radocha, ale mnie nerwica by trafiała, gdyby mały psychopata dobijałby mi się do drzwi łazienki, kiedy biorę prysznic.

Konsekwencje aborcji? Znowu, nie wy je ponosicie, tylko niedoszła matka. Nie wasz cyrk, nie wasze małpy. Każdy ma prawo do wyboru, nawet jeśli jest nim, jak naucza Kościół, “zabójstwo” swojego dziecka, co dla mnie jest nonsensem. Nie wy będziecie mieć ewentualną traumę z tego powodu, tylko niedoszła matka, a zadaniem Państwa jest zapewnienie takim kobietom ewentualnej pomocy z radzeniem sobie z tym, tak jak to jest w nieco bardziej cywilizowanych krajach Europy. Chociażby w sąsiednich Czechach.

“Mogłabyś oddać do adopcji”

Taki argument się pojawia nad wyraz często w moich rozmowach o wolności wyboru kobiet i naszym prawie do własnego ciała. Wtedy mam w głowie obraz nieszczęśliwego dziecka w sierocińcu, które myśli, że nikt go nie chce, albo nastolatka, który się właśnie dowiaduje, że jest adoptowany. W drugim przypadku, to raczej kwestia wychowania, jak zareaguje, ale mimo wszystko jest prawdopodobieństwo, że ten znienawidzi swoich rodziców adopcyjnych.

Co do przeciwników aborcji, to wybaczcie, ale z dwojga złego wolę zdusić problem w zarodku, bo dla mnie dziecko w obecnym czasie byłoby problematyczne. Zabezpieczać się? Mimo wszystko i tak istnieje prawdopodobieństwo “zajścia”. Minimalne, ale jest. Nie uprawiać seksu? Błagam! Człowiek jest zwierzęciem, ma instynkty, w tym popęd płciowy, który trzeba zaspokajać! Inaczej cała ludzkość by powariowała!

Tak, jak mówię. Coś, co nie przypomina nawet gluta z nosa, dla mnie nie jest jeszcze człowiekiem. Do tego organizm kobiety czasami samowolnie usuwa już zapłodnione komórki, jeszcze zanim kobieta się zorietuje, że może być, takie ładne słowo, brzemienna. Natura też dokonuje aborcji. Chcecie zadzierać z naturą?

Advertisements

4 thoughts on “Aborcja, to morderstwo!

  1. Dokładnie się z Tobą zgadzam! Sam kiedyś zostałem zaatakowany przez przeciwników aborcji, gdy wyraziłem swoje zdanie i głównym, wytaczanym przez nich argumentem było to, ze jest to morderstwo. Co jest gównianą prawdą, bo płód nie posiada świadomości bytu. Oznacza to, że w obecnym stadium jest mniej wartościowy od muchy, czy innego robala, które wiedzą, że istnieją, oddychają, że muszą jeść, a mimo to są zabijane. Latająca mucha jest irytującą i zmniejsza komfort bytowania, prawie tak samo jak niechciane dziecko, które trzeba wychowywać karmić, zarabiać na nie.

    Liked by 1 person

  2. Zgadzam się z Tobą. Chociaż argument, że “każdy powinien mieć wybór, nawet jeśli to zabójstwo…” jest trochę kulawy, bo to troche tak jakby, nie wiem, zgadzać się na to, zbey ktoś zabił swojego psa, bo to jego pies. Mniej więcej w tym stylu. albo niech napierdala swoje dziecko pasem, bo to jego dziecko. Ja Cię rozumiem, ale przeciwnikom aborcji ten argument się nie spodoba. Zresztą im nie podobają się żadne nasze argumenty, a bronią się właśnie tą traumą poaborcyjną, albo oddaniem dziecka do adopcji, co jest totalnie bez sensu.

    Nie wiem, no zgadzam się z Tobą, uważam ,że każda kobieta powinna mieć prawo do aborcji, już nawet nie mówie, że to powinno być refundowane, bo według mnie nie powinno, nie chce, żeby z moich podatków było opłacane naprawianie błędów jakiejś małolaty. Wpadła, niech płaci. Niech płaci ojciec dziecka, niech płacą rodzice tych dwuch szczunów, które stwierdziły, że “dobra, zdążysz wyjąć”, albo cokolwiek innego. Więc, płatna z wlasnej kieszeni, ale niech będzie- do momentu, w którym płód nie odczuwa bólu na przykład.

    Zawsze też jak rozmawiam z przeciwnikami aborcji zadają mi pytanie- od którego momentu jest człowiek, a nie zarodek. Z religijnego punktu widzenia, czyli punktu widzenia większości przeciwników aborcji- od momentu w którym plemnik połączy się z jajeczkiem. No pierdoły jak dla mnie. Z biologicznego bowiem punktu widzenia komórki przez kilka pierwszych dni dzielą się i powstaje zarodek, a z zarodka płód. I dopiero po jakims czasie fasolka przybiera kształty człowieka, wykształcają się poszczególne organy, mózg, układ nerwowy. A ja lubię patrzec na to okiem samej kobiety w ciąży, bo wszystko jest względne. I jeśli ona chce tego dziecka, to ono dla niej będzie dzieckiem nawet gdy będzie wielkości ziarenka grochu. A gdy go nie chce, nie bedzie dzieckiem nawet w ostatnim stadium. Będzie pasożytem, intruzem, wpadką.

    Nie mówiąc juz o akcjach, że jest dziecko z gwałtu, zagrożenie życia matki, życia płodu, albo lekarze wiedza, że urodzi się martwe, bez kończyn, z chorobami genetycznymi. Kazac matce donosić i urodzić dziecko, które umrze w kilka chwil po porodzie- to jest barbarzyństwo. A nie aborcja takiego płodu.

    Ta, chyba też wyszłam na królowa lodu.

    Liked by 1 person

    • Celowo “zabójstwo” dałam w cudzysłów, bo dla mnie usunięcie płodu, które nawet nie wygląda jeszcze jak człowiek, to nie zabójstwo (do tego dwunastego, ewentualnie szesnastego tygodnia życia, bo 24 tygodni to ciut za dużo, jak jest w UK). Co do płatności z własnej kieszeni, też się zgodzę, bo też mi się to nie podoba w pewnym stopniu, że z moich podatków małolaty się skrobią (a raczej będą, jeszcze progu podatkowego nie przekroczyłam), bo nie chciało im się wydać funta na gumkę. Jednak denerwuje mnie to wchodzenie z butami w czyjeś życie, w tym wypadku kobiety, która dokonała aborcji. To był JEJ wybór, JEJ ciało i JEJ ewentualna trauma, nie jakiegoś mohera, który ostatni raz widział kutasa dwadzieścia lat temu. Nie mówię, że bym poszła na aborcję, gdybym zaszła w ciążę na, powiedzmy, studiach, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji i mam nadzieję, że nie będę co najmniej do wczesnej trzydziestki, ale wolę mieć świadomość wyboru, że w moim własnym kraju mogę takiego zabiegu ewentualnie dokonać legalnie w najbliższej klinice, zamiast jechać do Czech czy Niemiec, bo w Polsce by mnie za to sądzili.

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s