Studia sportowe są dla kretynów!

Wyżej wymienione zdanie słyszę dosyć często w stosunku do mojego przyszłego kierunku, który będę studiować. Zwłaszcza w środowisku polonijnym. Nie to, co ekonomia, politologia, czy pedagogika!

A ja wtedy pytam, czy znają medyczną/łacińską nazwę mięśnia pośladkowego wielkiego, czy wiedzą, co to test VO2 MAX albo jaki system energetyczny jest aktywny podczas biegu w maratonie. Ludzi zatyka, bo w swoim małym światku uważają, że studenci kierunków sportowych nie robią nic, tylko pakują na siłowni w przerwach między imprezowaniem i bzykaniem.

Otóż, zaskoczę was, nie.

Co prawda, zawsze się trafi jakiś parapet z gatunku piłkarz nożny, który uważa się za boga, bo dostał się do akademii sportowej w lokalnym college, albo drużyny uniwersyteckiej, a leży pokotem pod względem akademickim i wszyscy się zastanawiają, dlaczego uczelnia jeszcze go trzyma, zamiast wykopać na zbity ryj. Jednakże, medycyna sportowa jest dosyć ciężkim kierunkiem, z tego, co słyszałam. Sama się przekonam o tym już we wrześniu, ewentualnie październiku, bo jak słyszę anatomia, fizjologia, biomechanika, etyka, inżynieria, antropometria (serio, takie coś istnieje), to jednak może być ciężko.

Jeszcze cały ten sprzęt!

Do czasu jednego z dni otwartych na uniwerku w Sheffield, nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak komora klimatyczna! Co to jest? To komora, gdzie można dowolnie zmieniać klimat. Od gorąca Sahary, po mróz Grenlandii. Od mocnego wiatru przez ulewę i śnieżycę po stuprocentową wilgoć powietrza. Fajne, co? Fajne, dopóki sam się nie znajdziesz w takiej komorze jako królik doświadczalny. Słyszałam legendy od obecnych studentów o tej komorze, że ludzie kończyli w szpitalu po doświadczeniach. Dziwicie się? Wyobraźcie sobie nagłą zmianę klimatu z zimnego na gorący!

Wracając do samego sprzętu, to niech te osoby, które twierdzą, że studia sportowe są dla idiotów, niech spróbują sami obsługiwać sprzęt używany do doświadczeń, albo pobrać komuś krew, później ją przygotować do badań, a w badaniach wykazać jakiego pierwiastka brakuje w organiźmie sportowca lub ilość kwasu mlekowego po wykonanych ćwiczeniach, albo wziąść udział w jednym z bardziej wymagających testów niż największa ilość pompek w minutę. Najpewniej nie dotarliby nawet do połowy VO2 MAX na wytrzymałość tlenową.

Nie uważam się za lepszą, bo idę na kierunek sportowy, ale stereotypy jednak są krzywdzące dla takowych. Że po sportowych są albo bezrobotni, albo nauczyciele WFu. Mam nadzieję, że nie będę ani jednym, ani drugim, tylko kimś większym. Cóż, trzeba zbierać doświadczenie, zamiast siedzieć z nosem w książkach 24/7.

Advertisements

6 thoughts on “Studia sportowe są dla kretynów!

    • Nie wiem, mam uraz do nauczycieli WFu, bo zwykle trafiałam na niekompetentnych. Wolę zostać analitykiem sportowym, trenerem osobistym albo otworzyć własny biznes, który by działał właśnie w środowisku sportowym.

      Liked by 1 person

  1. Co jak co, ale przetestowałbym tą komorę klimatyczną. A z nauczycielami WF-u to różnie. Znacząca większość rzuci uczniom piłkę i powie: “Macie i grajcie”.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s