Sto lat za murzynami

Te cztery słowa idealnie opisują Polskę pod wieloma względami. Nawet nie chodzi mi o tolerancję, bo ta ograniczyła mi się jeszcze bardziej po latach spędzonych za granicą, niż kiedy mieszkałam w Polsce, ale o takich… Komponentach, jak mentalność, sprawy biurowe, sprawy szkolne czy płacenie rachunków.

W skrócie, wiele spraw w Anglii załatwia się online, przez internet, drogą elektroniczną, jakkolwiek to nazywacie, a w Polsce? Do tej pory nie mam dowodu osobistego, chociaż pełnoletność osiągnęłam we wrześniu zeszłego roku, głównie dlatego, że dowód wyrabia się jakiś miesiąc i zarówno przy złożeniu wniosku, jak i odbiorze dowodu potrzebny jest magiczny Pan Podpis. Jakby tego było mało – jaśnie panie urzędniczki nie mogą wysłać dowodu za granicę!

Mnie obecnie po prostu nie stać na miesięczny pobyt w Kraju nad Wisłą albo na dwa samoloty czy busy do Polski i z powrotem. Poza tym, w moim rodzinnym mieście przez cały miesiąc chyba bym oszalała! Tydzień najwyżej! A resztę miesiąca bym się bujała po naszym pięknym kraju. Jest mały problem – kasa. Na studiach w Anglii trochę grosza się przydaje, zwłaszcza przez pierwsze dwa tygodnie, ewentualnie miesiąc, więc mam dosyć ograniczone pole manewru.

Mimo tego, że trochę mi głupio wszędzie chodzić z paszportem, to już wolę na spokojnie pojechać do Polski w innym terminie, na przykład w przyszłe wakacje, bo obecnie bilety lotnicze kosztują co najmniej £150 funtów w dwie strony. Przynajmniej do Wrocławia, bo gdybym “zahaczyła” o czeską Pragę, to wychodzi połowę taniej. Jeszcze przemyślę.

No i te nieszczęsne szkolne plecaki, które ważą piętnaście kilo, bo w Polsce nikt nie wpadł na to, by podręczniki i zeszyty zostawiać w szkole! Poza tym, chyba na coś ludzie płacą podatki, prawda? Szkoły same mogłyby się zaopatrzyć w podręczniki bez zmieniania podstawy programowej co rok i uczniowie od razu by mieli zdrowsze kręgosłupy. Ale oczywiście w polszy to nie przejdzie, bo… Właśnie, dlaczego?

O naszych połączeniach kolejowych i drogach wspominać nie będę, bo tutaj można by napisać książkę. Napomknę tylko tyle, że w Anglii nawet podczas grubszego remontu można się przemieszczać miarę płynnie i bez opóźnień. Chybaże coś się zmieniło, to możecie wyprowadzić mnie z błędu.

Mentalność? Znowu, książkę możnaby napisać, a raczej dziesięciotomową encyklopedię. Na wielu wsiach ludzie nadal żyją w dziewiętnastym wieku albo w purytańskiej Anglii, kiedy najważniejszy był Kościół i cierpienie na ziemi, by zapewnić sobie miejsce w niebie. Pokolenie naszych rodziców i dalej, żyje jeszcze w komuniźmie (“Państwo ma mi wszystko zapewnić!”) albo w czasach wojennych (“Wnusiu, gdybyś ty wiedział, jak biednie było na wojnie, a ty narzekasz!”). Żeby nie było, szanuję swoich dziadków czy jeszcze pradziadków za walkę o niepodległość, a rodziców za walkę z systemem, chociaż pewnie nie o taką Polskę walczyli, ale błagam, wojna już dawno się skończyła, komunizm upadł (przynajmniej w teorii) i czas wziąść swoje życie za rogi! Zwracam się tu szczególnie do ludzi mniej więcej w moim wieku, którzy głosowali na Kukiza, by zapewnił im lepszą Polskę, pracę, mieszkanie, a sami pewnie jeszcze siedzą na garnuszku u rodziców i jeszcze nie ubrudzili sobie rąk pracą. Ba! Pewnie nawet nie szukają, albo wybrzydzają!

Wysokie bezrobocie wśród młodych? Brak doświadczenia? W takim razie, czas wyjść na ulicę! Zorganizować się, jak wtedy, kiedy chcieli wprowadzić ACTA! Wtedy w całym kraju były protesty, nie tylko komentarze na demotywatorach czy portalach informacyjnych!

A na drzewach, zamiast liści, będą wisieć komuniści!

Advertisements

14 thoughts on “Sto lat za murzynami

  1. Co do podręczników, warto byłoby się zorientować zanim się zakrzyknie, że źle, nie przejdzie itd. Właśnie z tego co kojarzę od przyszłego roku szkolnego podręczniki będą zapewniane przez szkoły na użytek uczniów. Jest to wprowadzane stopniowo, oczywiście: od września darmowe podręczniki otrzymają pierwszo-, drugo- i czwartoklasiści z podstawówek, i pierwszaki w gimnazjach. Podręczniki będą absolutnie darmowe i użytkowane przez (z założenia) przez trzy roczniki uczniów.

    Co do pracy w Wielkiej Brytanii, szczególnie takiej na pół etatu, dla studenta (którym jestem na marginesie. Tak, w GB) przynajmniej tam gdzie ja studiuje jest spory problem. Szukałam cały rok, biegałam na wywiady i zostawiałam CV, gdzie się dało i się nie udało. A dlaczego, bo na pewno nie z braku chęci, bo tych mi nie brakuje? Bo nie mam doświadczenia. Dlatego nawet w głupim sklepie towaru na półkach rozkładać nie mogę, sorry.

    Like

    • Za wyprowadzenie z błędu dziękuję, bo przyznaję, raczej nie jestem zbyt do przodu ze sprawami w Polsce. Sama wykonuję dosyć podłą pracę na magazynie, bo obecnie mieszkam w małym mieście i tutaj niedużo jest pracy na pół etatu, i nie miałam zbyt dużego doświadczenia. Gdzie studiujesz, jeśli można zapytać? Ja we wrześniu jadę do Sheffield na studia i tam podobno jest dużo pracy na pół etatu, więc mam nadzieję, że narzekać nie będę na brak zatrudnienia.

      Like

      • Polecam się na przyszłość 🙂 Mam wrażenie, że w moim przypadku rolę gra też rejon jeśli chodzi o pracę. Studiuję w Swansea – niewielkie miasto na południu Walii. Pocieszam się tylko tym, że koszty życia są dość niskie w porównaniu z innymi, większymi miastami. A i pięknie jest, do plaży rzut kamieniem, ale to jednak marna pociecha.

        Like

  2. Chodzi o to, że Polacy narzekają, ale zmian nie chcą. Narzekanie jest we krwi, a zmian się boją. Nie dochodzi również do głowy to, że jeśli dostają coś od państwa to to nie jest za darmo! To płacą na to w wysokich podatkach. Ale Polacy są jak dzieci we mgle, jeśli chodzi o politykę. Wolą jak państwo rządzi ich kasą, przy okazji połowę kradnąc, niż jak sami mogliby decydować na co i ile pójdzie ich pieniędzy.

    Like

    • Z podatkami to różnie, bo taka Kanada czy Dania mają większe podatki niż w Polsce, a mimo to są to jedne z najszczęśliwszych krajów na świecie, ale fakt faktem, u nas rząd tylko do siebie, a od siebie dla obywateli tylko ochłapy.

      Like

      • Maja większe podatki, ale zarobki tez maja większe. Przez co, żeby jechać do Hiszpanii na wakacje, muszą krócej pracować żeby tam pozwolić sobie na luźne wakacje. A w Polsce, aby jechać do Hiszpanii na wycieczkę gorszą niż Ci co z Danii by pojechali, trzeba pracować o wiele dłużej. 😉

        Liked by 1 person

  3. Poza tym wydawanie ich podatków przez rząd na rozwój kraju i tego aby obywatelom żyło się lepiej jest widoczne gołym okiem. U nas każdy powinien sam decydować, bo mamy za dużą korupcję i zamiast rozwijać kraj, politycy rozwijają swe kieszenie. To wszystko. 🙂

    Liked by 1 person

  4. […] W moim dawnym klubie były i są nadal naprawdę, przeróżni ludzie. Ludzie w zaawansowanym wieku po przejściach, jak i bardzo energiczne maluchy, które po ciężkim treningu i sparingu potrafią się bawić w berka na boisku za budynkiem. Bogaci i ci mniej zamożni. Od Polaków przez oczywistych Anglików, kończąc na ciemnoskórych. […]

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s