Nie znoszę, nienawidzę, nie rozumiem, nie toleruję grubasów

Wiecie, takie wielkie sadła wylewające się z każdego zakamarka ciała, które jeszcze śmią się uważać za atrakcyjnych. Nie mam w tym wpisie na myśli jakieś lekkiej nadwagi, którą łatwo można “zbić”, ale o autentycznych grubasach, którzy w komunikacji miejskiej zajmują dwa miejsca siedzące i nie wypacają z organizmu potu, a tłuszcz.

Autentycznie śmiać mi się chce, kiedy widzę różne memy czy demotywatory typu “prawdziwa kobieta ma krągłości”, a na zdjęciu mamy ludzki baleron. Krągłości, to mam ja – mam na czym siedzieć i czym oddychać, ale mam też zdrową wagę w granicach 50-55 kilo przy wzroście 162 centymetry i nie wylewa mi się brzuch z dżinsów, kiedy je zapinam.

Śmieszą mnie również wymówki panów i pań, którzy w normalny rozmiar już dawno się nie mieszczą. Nie mam tutaj na myśli rozmiaru “zero”, ale średnią 8-12, ewentualnie 14. Nawet nie mam na myśli rozmiaru, tylko to, jak się człowiek czuje. Wystarczy, że od czasu do czasu przybędzie mi na wadze o dwa kilo za dużo i już się czuję ochydnie sama ze sobą. Też tak macie?

Ale miało być o wymówkach Państwa Tłuścioszków. Otóż, Państwo Tłuścioszkowie twierdzą, że są “poza normami wagowymi”, bo….

“Mam cukrzycę”. Czyżby typu drugiego, którą nabywa się właśnie przez otyłość lub złą dietę?
“Mam kłopoty z tarczycą”. Zabawne, u mnie w rodzinie jest dużo osób chorych na tarczycę, również sama zaczynam u siebie to podejrzewać, a jakoś nikt z nas nie zajmuje dwóch miejsc w autobusie?
“Geny/jestem grubokościsty/taką mam budowę ciała”. Klasyk nad klasykami! Skoro jesteś grubokościsty, albo masz dosyć masywną budowę ciała, to powinno się to raczej rozłożyć również na mięśnie i kości, nie tylko tkankę tłuszczową, której norma w organiźmie zdrowej kobiety nie powinna przekraczać 25%, a u mężczyzn 17%, jeśli dobrze pamiętam z lekcji fizjologii?
“Nie mam czasu, by o siebie zadbać”. Dobra, to jestem w stanie zrozumieć, jeśli ma się trójkę małych dzieci, pracę na etat albo dwa i do tego jeszcze jest się Perfekcyjną Panią Domu, ale żeby nie znaleść pół godziny na spacer, chociażby z tymi dziećmi? Albo do pracy na piechotę? A jak się gotuje, to chyba nie zawadzi od czasu do czasu zrezygnować ze smarzenia i zamiast “schaboszczaka” spałaszować pieczonego łososia, tudzież pierś z kurczaka z sałatką? Wierzcie mi, po warzywach i dobrze doprawionym pieczonym mięsku człowiek czuje, że żyje! Aż jestem głodna…
“Nabrałem/am wody”. To idź się spocić i żryj mniej soli! Obecna w ogromnych ilościach w daniach na wynos i tych typu fast food. Nie wierzycie? Czytajcie etykiety od czasu do czasu, to się przekonacie.
“Bolą mnie stawy, wątroba, serce, do tego mam osteoporozę i wysoki cholesterol itd.” Z pamiętnika pilnej uczennicy anatomii i fizjologii ludzkiej (mnie) czytamy, że to wszystko, po raz kolejny, wynika z otyłości. Naczynia krwionośne i narządy wewnętrzne są otłuszczone bardziej niż powinny i z tego może wyniknąć wiele chorób takich jak zawał, udar, marskość wątroby, obciążenie stawów, astma, wysoki cholesterol, osteoporoza i dużo więcej, ale dobra, dalej sobie wmawiaj. Za kilka miesięcy czy lat obudzisz się pod kropówką w szpitalu po zawale lub czekając na przeszczep, bo nie chciało ci się ruszyć dupy chociażby na spacer….

Jak widzicie, dla mnie otyłość wynika po prostu z lenistwa i niedouczenia. W Anglii jest dużo akcji, które mają na celu podnosić świadomość tego, co społeczeństwo je, ale kiedy dalej widzę, że dzieciaki zajadają się różnymi śmieciami, bo jedzeniem tego nazwać nie można i robią się coraz grubsze, mam ochotę strzelić im w łeb i wcisnąć im coś zdrowszego niż ociekająca tłuszczem pizza czy frytki. Jedzą to na co dzień, popijają jeszcze napojem gazowanym, a później płaczą, że są grubi. Gdzie tu logika? Do tego jeszcze NHS (angielski NFZ) chce refundować leczenie otyłości. Serio? Leczyć za grubą kasę ludzi, którzy sami się doprowadzili do stanu, kiedy nie mogą już nawet chodzić samodzielnie NA WŁASNE ŻYCZENIE?

PS. Wpis nie dotyczy ludzi z BMI powyżej 24.

Advertisements

12 thoughts on “Nie znoszę, nienawidzę, nie rozumiem, nie toleruję grubasów

    • Może i nie w ten sposób, ale sama wiem, czym pachnie bycie grubym, bo sama miałam sporą nadwagę. Jako 11-latka ważyłam ponad 65 kilo. Mi nikt nie mówił, że jestem ładna, mądra itp. tak, jak to robią obecnie ludzie, tylko mnie właśnie gnoili, obrażali, wyzywali od grubych świń. Między innymi z tego powodu się cięłam i nikt mi nie pomógł, kiedy potrzebowałam tego najbardziej. Sama musiałam przejść przez całe gówno. Wiem, że nie jest to fajne, ale nie popadajmy w skrajności! Z ubliżania grubym ludziom teraz się ludzie z nimi obchodzą jak z jajkiem i w efekcie dalej brną w swoją otyłość, a to chyba nie o to chodzi?

      Like

      • A że angielski rząd chce traktować otyłość jak niepełnosprawność, to chyba też nie jest rozwiązanie? Poza tym, w moim mieście na siłowni wymyślili takie coś, że podczas zajęć dla ludzi otyłych zasłaniają lustra – rozwiązanie, według mnie, fajne, bo otyli ludzie zwykle nie lubią na siebie patrzeć podczas ćwiczeń, a mimo to na tych zajęciach ludzi jak na lekarstwo (podczas praktyki miałam okazję pracować przy tych zajęciach). Ludzi trzeba przede wszystkim edukować, że otyłość to nie wina choroby, tylko choroba jest wynikiem otyłości i mówić, że są grubi, ale mogą to zmienić, zamiast rozczulać się nad nimi jak nad małym kotkiem i taki był cel tekstu. I nie, na praktyce tak ludziom nie najeżdżałam jak w tym tekście, bo było widać, że chcą coś zmienić, zamiast opychać się frytkami. Natomiast, jeśli chorują na bulimię czy jedzenie kompulsywne, to są terapeuci, grupy wsparcia, telefony zaufania. No i przede wszystkim w Anglii się MÓWI o tych chorobach, nie są tematem tabu, ale w Polsce to nadal “wstyd dla rodziny” i “znowu wywalanie kasy w błoto na lekarzy”.

        Like

      • Nie zgodzę się z Tobą, że w Polsce tak to wygląda. Fakt, na ulicach co drugie dziecko jest otyłe, ale w szkołach zaczęli z tym walczyć(ustawa o zdrowych produktach w sklepikach szkolnych). To jednak kropka w morzu potrzeb, bo jak dziecko będzie chciało to rodzic kupi w supermarkecie po południu słodkiego rogalika i poda cole w zestawie. To rodzice mają największy wpływ na dietę dzieci i to też zależy od tego co je się w domu(czy ktoś gotuje, czy są to pełnowartościowe posiłki itd.) O tym wszystkim się mówi w mediach, ale to rodzice powinni na wywiadówce posłuchać o żywieniu swoich pociech, a nie dzieci(bo to nie one kupują produkty i nie one gotują). Poza tym, każde dziecko lubi słodkości i dlaczego ma ich sobie odmawiać?
        Co do osób w wieku dojrzałym (nie starszym) to moim zdaniem nie jest to aż powszechny problem-jasne, zdarzają się osoby bardzo otyłe, ale i anorektyczki. Czyli jakoś się to balansuje, ale nigdy bym nie napisała że kogoś nienawidzę, bo jest gruby i siada na 2 siedzeniach…

        Liked by 1 person

  1. Nie zgadzam się z postem. 🙂
    Po pierwsze, tarczyca jest ogromnym czynnikiem wpływającym na tusze. Gdy byłam na studiach, moje hormony zaczęły szaleć i przytyłam w ciągu roku 12 kg (!). Był to szok i dla mnie i dla znajomych. Nie wiedziałam dlaczego, skoro zdrowo jadłam (może nie były to same sałaty i pomidory, ale było w moim jadłospisie mało mąki) i dużo się ruszałam. To nie dawało żadnych efektów. Po drugie znam jedną osobę, która jest okropnie gruba i na prawdę czuje się z tym dobrze. Nie pociesza się mówiąc, że jest sexy. Nie nosi obcisłych ciuszków, ale sama twierdzi, że jedzenie to najpiękniejsza rzecz w życiu i ze może umrze młodziej, ale za to szczęśliwa. Poza tym, jest tak wspaniałą osobą, że przebywając z nią w ogóle nie zwracam uwagi na jej tuszę. Po prostu tego nie widzę, jej wspaniały charakter to zasłania.
    Co do grubokoscistych to też niestety się nie zgodzę. Moja mama do takich należy. Ma prawie 180 wzrostu i przy wadze 63 kg wyglądała na potężna. 🙂
    Nigdy nie zgodzę się na ocenianie pod względem wyglądu. Zwłaszcza na ocenianie w ten sposób 🙂

    Like

    • Piszę tutaj raczej o tych, co narzekają, zamiast się za siebie wziąść i coś zmienić, to szukają wymówek, ale jeśli ktoś się czuje dobrze we własnej skórze, to luzik. Ja akurat mam tak, że nieciekawie się czuję, gdy trochę przytyję, więc staram się w miarę regularnie ćwiczyć, nawet jeśli jest to tylko spacer do miasta. U mnie w rodzinie problemy z tarczycą ma wiele osób, a mimo to nie wyglądają jak szafa trzydrzwiowa (najszczuplejsi też z resztą nie są). Znam za to wiele osób, które narzekają na to, że są grube, a chwilę później idą po zestaw do “maka” i to dla mnie trochę nielogiczne.

      Like

  2. Zgadzam się, ze znaczącym nadmiarem ciała należy walczyć na wszelakie sposoby. A przecież jest ich tyle że hej.
    Zabawnie wypowiada się o tym stanie rzeczy granitowy kleszcz w pewnym odcinku. Link niżej:

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s