Nie jestem patriotką

Przynajmniej w mniemaniu szeroko pojętej opinii publicznej. Jednak nie, według własnego też.

Polska jest dla mnie krajem absurdów, wariatów, kijowego prawa, panoszącego się kleru i wszechobecnego nepotyzmu. Znacie serial Ranczo? W jednym z nowszych odcinków był taki fajny cytat…

“Ja ten kraj kocham, ale żyć w nim, to sen wariata”

Kto się z tym nie zgadza w chociaż minimalnym stopniu, niech pierwszy rzuci kamieniem w moje “niepatriotyczne” oblicze.

W ogóle, kto to wymyślił, że wyjeżdżający za granicę ludzie nie są patriotami? Bo mają dość życia w kraju, gdzie każdy obywatel bez wujka kuzyna stryjka brata czy innej dziesiątej wody po kisielu na jakimś stanowisku ma przesrane? Czas poczytać kilka książek, albo chociaż artykułów historycznych, bo w szkołach przy obecnym programie pseudo oświatowym was raczej nie nauczą, że emigracja wśród Polaków była zawsze, a po obu wojnach tym bardziej. Poza tym, największe akcje pt. “Jak ocalić Polskę” były chyba opracowywane właśnie na emigracji?

Jednak miało być o moim słomianym patriotyźmie. Ujmę to tak, jestem dumna z tego, że jestem Polką. Po prostu, że pochodzę z Polski samej w sobie bez tych wszystkich polityków, pseudo idei wciskanym przez Kościół i naszej historii. Po prostu, Polska jest pięknym krajem mimo wszystko. Do tej pory mam przed oczami pasma gór gdzieś tam het za horyzontem, kiedy jechałam na basen, wycieczkę szkolną, narty, gdziekolwiek. Uroki mieszkania na południu kraju. Tęsknię za rynkiem w Zakopanem, chociaż ostatni raz w mieście górali i Wielkiej Krokwi byłam dobrze ponad dekadę temu. Kiedy w Anglii w środku zimy leje deszcz, a śnieg widzi się tylko kilka dni w roku, mam ochotę skoczyć do Zieleńca na narty, a po białym szaleństwie na stoku, na herbatę i frytki lub zapiekankę w barze przy wyciągu. Można by wymieniać w nieskończoność, ale…. Właśnie, jest kilka “ale”…

Jeżeli się nie narobisz, to na nic cię nie stać

Znowu otrzymam miano dyżurnej materialistki internetu. Ale wróćmy na chwilę do czasów szkolnych. Kto z was nie był chociaż raz szykanowany ze względu na niemodne ciuchy, noszenie okularów, “nie taki” sprzęt sportowy lub każdego innego powodu, który jest sprowadzany do kasy? Poza tym, dobrze pamiętam, że moja mama sama ledwo wiązała koniec z końcem, by utrzymać siebie, mnie i mojego starego, któremu dupska się nie chciało ruszyć, bo “jemu się wszystko należy”.

Poza tym, wnerwiają mnie politycy. To, że w Polsce czy zarabiasz czy nie, musisz spłacać każdy kredyt, który zaciągnąłeś. To, że koszty życia są niebotyczne w porównaniu do zarobków. To, że do każdej sprawy społecznej wpieprzają się z butami wszechwiedzący przedstawiciele kleru. To, że ludzie wyjeżdżają, by normalnie żyć, nie wegetować i bać się przykładowego fiskusa na każdym kroku. No i ZUS, zabytek z czasów moich rodziców!

Dodać do tego mentalność pod tytułem “to się nie uda”. Czy tylko mnie krew zalewa, kiedy słyszę te cztery słowa?

Jeżeli podobają się wam moje wpisy, zapraszany do poślubienia mojego fanpage, a będziesz dostawał/a powiadomienia o nowych wpisach

Advertisements

8 thoughts on “Nie jestem patriotką

  1. Ja chętnie pomieszkałabym w różnych krajach świata, żeby zobaczyć jak tam się żyje. Nie mam nic do Polski, ale jeśli ludzie nic nie chcą tu nic zmieniać, tak jak wspomniałaś “bo i tak się nie uda” to niech nic nie robią. Młodzi i tak idą na przód 😉

    Liked by 1 person

  2. Wiele rzeczy, które zostały opisane w tym artykule to prawda, ale mam zastrzeżenie do postawy autorki. Sugerowałbym zamiast skupiać się na tym co jest źle zastanowić się nad rozwiązaniami, które polepszą tą sytuację. Samo wypunktowanie wad naszego kraju nic nie da. Ale czy faktycznie Anglia to kraj mlekiem i miodem płynący?

    Like

    • Nie powiem, że Anglia to kraj miodem i mlekiem płynący. Też się trzeba urobić po łokcie. Sama uczęszczam na różne wolontariaty, kluby i kursy od piętnastego roku życia, dzięki czemu mam dosyć rozległe CV już jako osiemnastolatka. Moja postawa może wynikać z tego, że pochodzę z małego miasta w Polsce, gdzie nie ma za specjalnie możliwości rozwoju. Do tego moi rodzice nie mieli pieniędzy na moje fanaberie, a w Anglii na każdym kroku można gdzieś się załapać. Tu wolontariat, tam kurs, gdzie indziej fundacje, które bardzo chętnie pomagają młodym w znalezieniu własnej drogi w życiu i to nawet w małych miastach, a jak nie, to dużo rzeczy można załatwić przez telefon, maila lub skype. Nauczyciele też mają zdrowe podejście do uczniów, które nie ogranicza się do kucia formułek z podręcznika i pisania testów. Dzięki jednemu z nich zastanawiałam się nad prawem, ale wybrałam studia sportowe, które zaczynam we wrześniu. Poza tym, po prostu się przyzwyczaiłam do Anglii i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie powrotu do Ojczyzny. Może kiedyś, na emeryturze i na pewno nie tam, gdzie się urodziłam.

      Like

  3. Najbardziej te “niskie zarobki w stosunku do wysokich kosztów życia bolą”. Tak jak mi kiedyś powiedziałaś co jesteście w stanie kupić w Agnlii za funciaka. A my za złotówkę co dostaniemy? Gume do żucia w szkolnym sklepiku.

    Liked by 1 person

  4. […] W Anglii jest takie powiedzenie, pracuj mądrze, nie ciężko. Zgadzam się z tym powiedzeniem, bo odważni ludzie z głową na karku są właścicielami firm z dużym zyskiem, a ciężko pracujący dla nich tzw. “robole” dostają ochłapy w stylu 2200 złotych miesięcznie minus podatek, ZUS, VAT i inne fanaberie rządzących. […]

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s