Sex ed.

Czytam, czytam, czytam artykuły, wypowiedzi na forach zbulwersowanych rodziców w związku z wprowadzeniem edukacji seksualnej w polskich szkołach i myślę – ludzie, czy wy jesteście naprawdę tak tępi, czy tylko udajecie albo nadal żyjecie mentalnie w purytańskich czasach?

Dla mnie absolutnym hitem są twierdzenia, że edukacja seksualna jest po to, by rozbudzić dzieciaki seksualnie w jak najwcześniejszym wieku albo, że jest to nauka masturbacji, albo jeszcze lepiej, że na “zepsutym Zachodzie” mimo edukacji seksualnej, młode dziewczyny i tak zachodzą w ciążę jeszcze przed zakończeniem szkoły.

Hmm… Dziwne, sama mieszkam na “zepsutym Zachodzie” i jakimś cudem w ciągu sześciu lat widziałam tylko jedną dziewczynę z brzuchem. Kilka dni temu na mieście. Do tego, oceniając na oko, była już pełnoletnia, nie piętnastolatką. Za to w moim rodzinnym mieście znałam takie trzy. Jedna zaszła w ciążę w wieku czternastu lat, a z relacji moich znajomych i kuzynki, z którymi jeszcze mam kontakt, zrobiło się takich więcej. W Anglii “sex ed” jest ogólnodostępna, a w Polsce jak na lekarstwo. Przypadek, że tam, gdzie tego nie ma, jest najwięcej nieletnich ciąż?

Poza tym, skoro jesteśmy przy temacie młodocianych matek na Zachodzie, to wiedzcie, że tam jest duży socjal na matki z dziećmi, a jak nieletnia lub dziecko upośledzone, to już w ogóle ma pomoc od państwa full wypas. Na szczęście zaczynają to już ukrócać podwyższonym wiekiem edukacji obowiązkowej (obecnie trzeba chodzić do szkoły do skończenia osiemnastu lat, nie szesnastu, inaczej rodzice płacą karę) i tym, że trzeba pracować, by w ogóle jakiś zasiłek dostać. Według mnie, to bardzo dobrze, bo ja nie mam zamiaru utrzymywać dzieciorobów i darmozjadów z moich podatków!

Jeżeli czyta mnie jakiś rodzic lub starsze rodzeństwo gimnazjalisty i akapity wyżej nadal do nich nie przemawiają, to powiem wam, czego nas uczyli na “WDŻ” w Anglii. Owszem, była rozległa gadka o antykoncepcji i lekcja zakładania prezerwatywy na model penisa, czy jak kto woli, dildo, co dziś wspominam jako coś zabawnego, jednakże na to były poświęcone może dwie godziny w ciągu całego roku szkolnego. Była też dyskusja o relacjach międzyludzkich, szacunku do drugiego człowieka i jego potrzeb oraz granic, rodzajach miłości i związków, sposobach rozładowania napięcia (tak, małolaty też przeżywają napięcie seksualne! Może zapomniał już wół, jak cielęciem był?), orientacjach seksualnych… Więcej grzechów nie pamiętam i za żadne serdecznie nie żałuję.

Może i wiek inicjacji seksualnej w Wielkiej Brytanii, według statystyk, to 15 lat, ale z drugiej strony pomyślcie – lepszy piętnastolatek, który wie co jest do czego i ma przekazane suche fakty, czy siedemnastolatek, który nie ma pojęcia, jak się zakłada prezerwatywę, wierzy, że masturbacja wywołuje kłopoty ze wzrokiem i nie dość, że zrobi dziecko pięciu dziewczynom z sąsiedztwa, bo “dziewica zajść nie może”, to po drodze złapie jakiś syf, który przekaże dalej? Osobiście, gdybym sama miała dziecko, które jest nastolatkiem, to już wolałabym, by należało do tej pierwszej grupy.

Do tego dochodzą rozmowy w domu. Odkąd moja mama się rozwiodła i mieszkamy same, raczej nie ma między nami tabu. Co prawda, gdy miałam te czternaście lat, to robiłam się czerwona jak burak, gdy rozmowa schodziła na “te sprawy”, ale obecnie jest to normalna rzecz. Nie pytam jej w jakiej pozycji jest najlepiej, ale chodzi o to, że nie robi wielkiego halo, kiedy mówię jej, że idę na noc do lubego czy kolegi. Najwyżej na odchodnym zapyta “Wzięłaś gumki?”, ale na tym się zwykle kończy.

O co mi w tym wszystkim chodzi? O to, że myślałam do niedawna, że tak jest w każdym polskim domu, bo w mojej rodzinie (a rodzinę mam dużą), swobodnie się mówi o “sprawach damsko-męskich”. Niestety, z tego, co czytam i obserwuję, to rodzice trzymają swoje dzieci pod kloszem, robią z seksu tabu, wypisują z zajęć “WDŻ”, kiedy takie już się przytrafią, a potem się dziwią, że piętnastoletnia córka mówi, że jest w ciąży. Gdzie tu zależność? Pewnie zapytacie. Znacie powiedzenie “zakazany owoc smakuje najlepiej”?

Jeżeli podobają się wam moje wpisy, polubcie mój fanpage

Advertisements

6 thoughts on “Sex ed.

  1. Ej, do dzisiaj nie umiem zakładać gumki. No, fakt, nie jestem facetem ,tylko babą, więc tragedii takiej nie ma, ale fajnie byłoby to umieć. Jak byłam “mała” to myślałam, że tego własnie mnie nauczą na WDŻ, że bedziemy zakładac gumki na dildo i tak dalej.A potem puścili mi jakieś filmyo tym, żeby nie uprawiać seksu przed ślubem bo to złe i niedobre. Ja byłam dosyć ogarniętym dzieciakiem. Albo po prostu miałam szczęście, bo oczywiście jak na zakazany owoc przystało skosztowałam go dużo wcześniej niż powinnam (według norm). Nikt o tym nie mówił, nikt nie chciał rozwiać moich wątpliwości a ja byłam zwyczajnie dziecięco ciekawa.
    Edukacja seksualna w Polskich szkolach powinna byc bardziej nastawiona na sfere biologiczną a mniej duchowo-katolicką, bo to naprawde niczego nie uczy.

    Liked by 1 person

    • W Anglii w związku z sex ed. w dziesiątej klasie miałam takie doświadczenie, że prowadził je nauczyciel od religioznawstwa i na pierwszych zajęciach myślałam, że będzie tak, jak w Polsce -po “bożemu”. Niespodzianka! Nauczyciel okazał się bardzo wyluzowanym i rzeczowym człowiekiem! Na sex ed. była strona “rzeczowa”, a kwestie moralne wyjaśnialiśmy na religioznawstwie i to mi się podoba! No i w Anglii przede wszystkim nie pokutuje przekonanie, że kobieta aktywna seksualnie jest puszczalska. Od czasu do czasu ktoś mnie tak nazwie, ale wszędzie się trafią parapety i są to zwykle ci, których olałam, więc nie ma co się przejmować. A z seksem sama zaczęłam dosyć “późno”. Nie, że nikt na mnie nie leci, bo od skończenia szkoły kręci się wokół mnie wianuszek chłopaków i panów 20+, których prokurator już raczej nie pilnuje, tylko po prostu uznałam, że nie ma co się spieszyć.

      Liked by 1 person

      • Ja mam ochotę zabić, jak ktoś próbuje udowodnić, że zna mnie lepiej ni.ż ja sama siebie znam i na pewno posżłam do łózka tak “wcześnie” żeby miec się czym pochwalić. no nie, w dupie miałam chwalenie się, ciekawa byłam po prostu. Czułam chęć, czułam potrzebę, miałam mozliwośc, no kto by nie skorzystał? 😉
        Ja dopiero w 3 kl. gimnazjum miałam fajną babeczkę od WDŻ, pytała się nam o czym chcemy rozmawiac i o tym rozmawialiśmy. Dyskusja była, w która sie wczyszscy angazowali i kazdy mógł powiedziec co myśli. A wcześniej, jak już wspomniałam 😉

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s